Ustka – Spacer po osiedlu willowym

Autor: | 31 stycznia 2021

Zapraszam Cię na spacer po części willowej Ustki. Przejdziemy się uliczkami dawnego uzdrowiska, pośród uroczych willi letników niegdyś przyjeżdżających do usteckiego kurortu. Wiele z nich to niepozornie wyglądające budynki, które dopiero przy dokładniejszym oglądnięciu ujawniają swoje piękno zawarte w detalach.

Witaj na zielonej trawce wycieczek po Polsce. Jestem Genek i będę Twoim przewodnikiem podczas dzisiejszej wycieczki. Przejdziemy się na spacer ulicami dawnej osady willowej przy których zachowało się jeszcze sporo willi z epoki, gdy Ustka stawała się nadmorskim kurortem znanym nie tylko w okolicach ale także w większej części ówczesnej Europy. Pokarzę ci najciekawsze budynki, opowiem trochę historii o samych willach ale także o ich właścicielach. Zanim jednak ruszymy na wspólne zwiedzanie, muszę Ci powiedzieć o kilku ważnych sprawach – przejdź proszę do Wstępu.

Wstęp

Wędrując razem musimy ustalić pewne reguły. Ja jestem w Twoim telefonie, Ty jesteś w realnym świecie, dlatego też musisz bacznie zwracać uwagę na to co się dzieje dookoła, w czasie naszej wycieczki. Przeczytaj proszę BHP zwiedzania na moich wycieczkach zanim ruszysz w dalszą drogę – BHP zwiedzania z serwisem nazielonatrawke.pl .

Jeśli już zapoznałeś się z regułami i zasadami zachowania podczas wycieczki, czas zacząć naszą wędrówkę.

Witaj więc w Ustce, nadmorskim uzdrowisku o bardzo długiej i ciekawej historii. Na początek wypada powiedzieć trochę o tej historii. Przejdź proszę do kolejnego punktu poniżej – 0. Historia Ustki.

Jeśli jednak opowiadałem Ci już o tym na innej wycieczce, możesz śmiało przeskoczyć od razu do punktu 1. Róża wiatrów.

0. Historia Ustki

Najdawniejsze dzieje miasta

Historia Ustki wiązała się przez wieki najpierw z morzem i rybołówstwem a potem z letnikami i turystyką. Już w epoce kamiennej okoliczne tereny zamieszkiwali ludzie. Chaty budowali za wydmami, w suchych, osłoniętych od wiatru miejscach. Na drewnianych łodziach wypływali na morskie połowy. Polowali na foki, łowili łososie w pobliskiej rzece.

Mieszkańców tych okolic łączyły związki z Etruskami z Italii, potem z Gotami oraz Wikingami. Od II do VII w n.e. uznaje się, że okolice Ustki były wyludnione, dopiero potem na terenach tych osiedlili się Pomorzanie z Zachodniej grupy Słowian. Powstało wiele grodzisk, m.in. w pobliskim Słupsku. W X w istniało już grodzisko u ujścia Słupi do morza strzegące przystani. Główny port rozwijał się jednak w Słupsku a statki przeciągano ponad 30 km rzeką. Wzdłuż jej brzegów były wydeptane ścieżki dla “włóczków” ciągnących łodzie wyładowane towarami aż do Słupska.

Niewątpliwie na dalszy rozwój tych terenów miały wpływ wysiłki Władysława Łokietka dążącego do zjednoczenia tych ziem z Królestwem Polskim po rozbiciu dzielnicowym. Plany pokrzyżowali tutejsi włodarze, ród Święców, niechlubnie zapisując się w historii miasta i okolic. W zamian za zachowanie ziem i urzędów, poddali oni tereny Pomorza panowaniu brandenburskiemu a następnie sprzedali Ustkę za parę butów Słupskowi. Port i osada stały się własnością Słupska, co na przestrzeni kolejnych wieków doprowadzało do waśni i niesnasek pomiędzy mieszkańcami obu miejscowości. Dość, że na początku XVII wybuchł bunt mieszkańców Ustki zakończony zbrojnym wystąpieniem przeciwko Słupskowi. Do połowy XVII wieku Ustka pozostawała w Księstwie Zachodniopomorskim, potem aż do 1945 w Prusach i Rzeszy Niemieckiej. Słowiańscy Pomorzanie, mieszkańcy tych ziem, zgermanizowali się pod naporem kolonistów niemieckich przybywających głównie z Dolnej Saksonii.

Najnowsza historia miasta

W XIX wieku, prócz portu, zaczęła się rozwijać druga funkcja – uzdrowiskowa – miasta. Z wielu stron Europy zaczęli przybywać letnicy szukający wytchnienia od zgiełku rozwijających się miast oraz poszukujący sposobów na usunięcie swoich dolegliwości. Od połowy XIX w rozpoczął się intensywny rozwój uzdrowiska i urządzeń uzdrowiskowych – promenady nadmorskiej, łazienek, zakładu przyrodoleczniczego. Ustkę zaczęto nazywać “Bad” czyli kurort kąpielowy. W 1874 roku Ustka zyskuje w końcu niezależność administracyjną od Słupska, z którym była związana przez wiele wieków.

W okresie międzywojennym i w czasie II wojny światowej, rozwija się zarówno port w Ustce, powstała stocznia, uzdrowisko oraz… bateria dział obronnych. Planowano rozbudowę portu dla poprawy komunikacji kolejowo-promowej z Prusami Wschodnimi. Z Ustki miały wypływać wielkie promy przewożące wagony pasażerskie w komunikacji pomiędzy Rzeszą a Prusami. Miało to być rozwiązanie wobec “utrudnionego” przejazdu pociągów tranzytowych przez ziemie Drugiej Rzeczypospolitej.

Po II wojnie światowej Ustka wróciła do Polski.

1. Róża wiatrów

Ustecka róża wiatrów została wmurowana w nawierzchnię nabrzeża kołobrzeskiego, u podnóża latarni morskiej. Swoim kształtem nawiązuje do symbolu stosowanego od wieków na mapach morskich. Trzeba dodać, że róża wiatrów stała się także popularnym znakiem tatuowanym na marynarskim ramieniu po przepłynięciu Atlantyku.

Na mapach, róża wiatrów, to symbol okrągłej tarczy z podziałką w stopniach albo rumbach z wyznaczonymi kierunkami stron świata: północny N – 0° (stopni), południowy S – 180° wschodni E – 90°, a zachodni W – 270°. Dodatkowo dzieli się różę wiatru na cztery kierunki pośrednie: NE, SE, SW, NW. Oznaczano za jej pomocą kierunki wiatru zapisywane potem np. w dziennikach pokładowych. Co ciekawe, do dziś wyznacza się kierunek skąd wieje wiatr, a nie dokąd!

Ustecka róża wiatrów powstała w 2012 roku przy okazji pierwszego od ponad 100 lat remontu nabrzeża portu.

Podejdźmy teraz w prawo do pomnika poświęconego wszystkim ludziom związanym z morzem.

2. Pomnik Ludziom Morza

Ustka jest miastem, w którym pomniki doznają wielu, często ciężkich przygód. Bo to przecież i perypetie Syrenki na Wschodnim Molo, i figura Świętego Nepomucena “wygonionego” przez Syrenkę, pomnik Umierającego wojownika dłuta kontrowersyjnego hitlerowskiego rzeźbiarza… Nie inaczej jest z pomnikiem Ludziom Morza. Choć wydawałoby się, że temat jest zacny i z wszech miar godny uczczenia, to i w tym wypadku usteckie fatum pomnikowe dało znać o sobie.

Pomnik odsłonięto w 2002 roku, choć pomysł jego powstania pojawił się ponad dwadzieścia lat wcześniej. Jan Piotrowski, mieszkaniec osiedla Dunina w Ustce zaproponował, aby w mieście ustawić pomnik ku czci ludziom morza. Powołano społeczny komitet budowy pomnika. Niestety w projekcie dopatrzono się zbyt wielu cech religijnych. Pomnik miał bowiem prezentować postać kobiecą, w pozie orantki, tj. Modlącej się z uniesionymi rękami. Za bardzo kojarzyła się z Matką Boską, więc ówczesne władze nie zezwoliły na budowę pomnika w takiej formie, który pierwotnie miał stanąć na skwerze obecnie zwanym Skwerem Jana Pawła II przy ul. Marynarki Polskiej.

Przez wiele kolejnych lat oficjalnie brakło pieniędzy, potem sprawa pomnika uległa trochę zapomnieniu. Powrócono do idei w 2001 roku dzięki staraniom usteckiej radnej Anny Góreckiej. Znaleźli się sponsorzy, dorzucił się również budżet miasta i powiatu, część niezbędnej kwoty pochodzi także ze składek społecznych. W ten sposób powstał pomnik przedstawiający kobietę zwróconą twarzą do portu. Nader często figura wciąż jest mylona z Madonną, a ma przedstawiać matkę czekającą na powrót syna z morza. Przy pomniku ustawiono cztery tablice ze scenami przedstawiającymi pracę żeglarzy i rybaków, koło sterowe i kotwicę. Autorem figury jest profesor Stanisław Kulon z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, tablice wykonał rzeźbiarz Mieczysław Borys, a za aranżację całości w krajobrazie Ustki był odpowiedzialny architekt Marek Perkowski.

Pomnik stanął w miejscu, gdzie według usteckiej legendy, biedna wdowa Marusza, a później wiele innych żon i matek, oczekiwało na powrót z morza swoich bliskich.

I to byłoby wszystko na temat pomnika, gdyby nie usteckie fatum pomnikowe, co i raz nie dające zapomnieć o sobie. Otóż w przeddzień odsłonięcia pomnika, postać matki oczekującej na syna, straciła głowę, dosłownie. Nieznani sprawcy utrącili górną część postumentu, a spłoszeni przez dyżurnego bosmana z kapitanatu, wyrzucili głowę do pobliskiego śmietnika. Pomnik na odsłonięcie udało się naprawić, ale do dnia dzisiejszego na szyi matki widoczne są pęknięcia i rysy.

Co roku, 15 sierpnia, w dzień Święta Ustki i Wojska Polskiego, składane są pod pomnikiem wieńce i kwiaty mające upamiętnić wszystkich tych, którzy pracowali i stracili życie na morzu.

Podejdźmy teraz w prawo, deptakiem obok Latarni morskiej w Ustce – jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś wiecej o Latarni morskiej, zapraszam do mojej gawędy: więcej o usteckiej latarni morskiej...

3. Skwer latarników

Niewielki placyk u podnóża latarni morskiej od 2015 roku nazywa się Skwerem Latarników. Ustawiono tutaj poler cumowniczy, pachoł do którego w porcie przywiązuje się cumujące do nabrzeża statki. Poler cumowniczy ze Skweru Latarników pochodzi z 1886 roku i wymieniono na nim nazwiska wszystkich usteckich latarników pracujących w okresie od II Wojny Światowej.

Chodźmy dalej, lekko pod górkę, do najstarszego miejsca w nadmorskim uzdrowisku Stolpmunde – Placu Koncertowego, tam się zaczęła pod koniec XIX wieku historia Ustki jako kurortu.

4. Plac Koncertowy - Konzert Platz

Stoimy po środku dużego placu – niegdyś nazywanego Placem Koncertowym – Konzert Platz – od którego zaczyna się Promenada Nadmorska – główna arteria letników i kuracjuszy odpoczywających w Ustce. Plac jest z jednej strony otwarty na wydmę, plażę i morze. Od strony portu zamyka go budynek Tawerny Culumbus stojącej na tyłach Latarni morskiej. Od strony miasta mamy dwa stare budynki, najpierw po prawej, bliżej portu, tzw. Pawilon plażowy, do niedawna City Bar, a obok, po lewej, stary Dom Zdrojowy. Dalej za Domem Zdrojowym zaczynają się tereny zielone – stary Park Zdrojowy oraz pierwsze zabudowania dzielnicy willowej.

O tych wszystkich obiektach za chwilę powiem jeszcze parę słów. Pozwól jednak, że najpierw opowiem Ci jak to było z powstaniem nadmorskiego kurortu w Ustce.

4. Historia nadmorskiego kurortu

Kąpielisko Ustka zaczęło rozwijać się od początku XIX wieku. Ze wielu stron Europy zaczęli napływać ludzie szukający wytchnienia i poszukujący sposobu na usunięcie swoich dolegliwości.

Podobno pierwszym usteckim kuracjuszem zażywającym kąpieli był więzień twierdzy kołobrzeskiej. Przez ponad pół roku kąpał się dwa razy dziennie przez piętnaście minut i nacierał się piaskiem, następnie wypijał litr wina. Człowiek ten twierdził potem, że dzięki takiej kuracji wyleczył się z melancholii.

Pierwsze kąpiele słoneczne i te morskie wyglądały całkowicie inaczej niż to przebiega obecnie. Na plaży przebywało się w pełnym ubraniu, oddzielnie panie z dziećmi, oddzielnie panowie. Po wschodniej stronie Słupi znajdowało się kąpielisko dla kobiet i dzieci do lat 12. Łazienki dla mężczyzn pobudowano po zachodniej stronie rzeki. Niesforna młodzież jednak próbowała dostać się na plażę dla kobiet. Gmina musiała zatrudnić specjalnego strażnika. Do kąpieli szło się w sukienkach, pończoszkach, kapelusiku i trzewiczkach, nie na długo, bo całe to „umundurowanie” znacząco przeszkadzało. Na plaży zbudowano specjalne kabiny na palach, żeby letnicy mogli przebierać się w nich i przygotowywać do wyjścia na plażę w specjalnych kostiumach kąpielowych. Pomosty prowadziły prosto na piasek plaży albo do wody.

Dopiero na początku XX wieku, po wielkim sztormie w Sylwestra 1913 roku oba obiekty zostały uszkodzone. Dlatego też, po wschodniej stronie rzeki zbudowano nowy, wielki zakład kąpielowy z kabinami dla pań i panów. Dalsze sztormy niszczące brzeg w Ustce spowodowały, że i ten zakład znalazł się w wodzie. W 1925 roku pobudowano nowe łazienki, blisko promenady. Dotrwały do 1945, zmiany kulturowe spowodowały, że podział na kabiny damskie i męskie oraz sama instytucja łazienek nie była już potrzebna.

Do dzisiaj uzdrowisko Ustka leczy choroby układu nerwowego, choć nie obowiązują kuracjuszy już zimne kąpiele przeciwko melancholii. Leczy się także choroby ortopedyczno-urazowe dzięki odkrytym złożom borowin. Nadmorskie lasy sosnowe, pełen olejków eterycznych, jod z morskich fal to idealne warunki dla leczenia chorób górnych dróg oddechowych, kardiologicznych.

Jeśli chciałbyś dowiedzieć się trochę więcej o historii uzdrowiska to zapraszam na moją gawędę: Trochę więcej o historii uzdrowiska Mam także trochę dłuższą gawędę o tym jak to się wtedy żyło letnikom i kuracjuszom w usteckim kurorcie: O życiu letnika w kurorcie
5. Pawilon plażowy

No dobrze, stojąc plecami do plaży, popatrzmy teraz na najciekawsze budynki dawnego Konzert Platz – Placu Koncertowego starego kurortu. Po prawej, bliżej portu, mamy mocno obecnie przebudowany budnek dawnego Pawilonu plażowego należącego niegdyś do J.B. Kalffa.

Przed wojną Strand-pavillon – pawilon plażowy mieścił restaurację i niewielki hotelik z kilkoma pokojami gościnnymi. Szczególnym wyróżnikiem tego drewniano-murowanego obiektu jest zachowana do dzisiaj oktagonalna wieżyczka w narożu od strony portu. Niestety po II Wojnie Światowej budynek został mocno przebudowany i nie zachowały się praktycznie żadne detale wystroju. Przez długi czas znany był jako restauracja Bałtycka, gdzie odbywały się huczne dancingi dla letników z całego miasta. Sprzyjała temu lokalizacja w pobliżu latarni morskiej. Sprowadzano znanych artystów, grała zawodowa orkiestra. Serwowano wiele wykwintnych, jak na czasy PRLu, potraw, a w czasie sezonu letniego szefowie kuchni prześcigali się w kulinarnych pomysłach.

Niestety ranga spadała z roku na rok. W ostatnich latach lokal zmienił się w City Bar, potem pełnił inne funkcje rozrywkowe.

6. Stary Kurhaus

Obok dawnego Pawilonu plażowego, po lewej stronie, stoi dawny Dom Zdrojowy – Kurhaus Pavillon, hotel, restauracja i kawiarnia.

Stary Kurhaus – tzw. Pawilon zdrojowy powstał na początku XX wieku, w miejscu mniejszego, XIX – wiecznego Ostseebad Stolpmünde Kurhaus-Pavillon. W latach 30-tych właścicielem obiektu został August Risch.

Budynek jest niezwykle ciekawy ze względu na swoją architekturę, typowo letniskową.

Po pierwsze od razu rzuca się w oczy charakterystyczna część centralna fasady, na parterze z szerokim wejściem, na pierwszym i drugim piętrze z dużymi oknami. Na parterze znajdowała się niegdyś kawiarnia i klatka schodowa prowadząca do pokojów hotelowych na piętrach. Te pokoje nad wejściem i po jego bokach, z widokiem na morze, były zapewne najdroższymi w hotelu. Niestety nie zachował się do czasów obecnych taras na pierwszym piętrze w głównej osi budynku. Odchodziły od niego na prawo i lewo łączniki umożliwiające dojście do dwóch największych apartamentów gościnnych na pierwszym piętrze. Co ciekawe, już na widokówkach z czasów II Wojny Światowej, widać hotel mocno przebudowany, bez tarasu, bez łączników, jedynie tylko z niewielkie balkoniki przy wyjściahc. W środku przetrwały podobno jeszcze sztukaterie i detale architektoniczne wystroju wewnętrznego oraz także podział na pomieszczenia. Podobno przy większych pokojach nadal znajdują się malutkie pokoiki z niewielkimi oknami wychodzącymi na tylne podwórze – zapewne pomieszczenia dla służby letników i kuracjuszy mieszkających w hotelu.

Pokoje tańsze znajdowały się po bokach budynku i również posiadały balkony, tylko że mniejsze, skromniejsze.

Rzucają się także w oczy trzy duże okrągłe pola w szczycie, coś w rodzaju tarcz. Półkoliste pola łączące te tarcze zawierały niegdyś nazwę hotelu – Kurhaus w jednym, Pavillon w drugim – niestety nie zachowała się do dzisiaj.

Po II wojnie światowej budynek był intensywnie eksploatowany co doprowadziło go do fatalnego stanu. Wiele lat w dobie PRL funkcjonował tu hotel Funduszu Wczasów Pracowniczych – instytucja ta przyczyniła się do znacznego wyniszczenia infrasturktury. Żaden z dotychczasowych właściciel, od początku istnienia hotelu, nie przeprowadził większego remontu. Przez ostatnie lata Kurhaus Pavillon zasłaniany reklamami, budkami z jedzeniem i lodami podupadał co raz bardziej. Prywatny właściciel obiektu, z początku podobno mający dalekosiężne plany co do tego pięknego budynku, niestety jakby zapadł się pod ziemię, pozostawiając swoją własność na pastwę losu.

7. Promenada

Od Placu Koncertowego zaczyna się ustecka Promenada Nadmorska, deptak, po którym tak jak niegdyś, tak i teraz, przede wszystkim w okresie letnim, przechadzają się goście przyjeżdżający na wypoczynek do Ustki. Choć Bulwary Portowe próbują odebrać Promenadzie trochę popularności, to jednak tutaj, na nadmorskim deptaku koncentruje się życie letników.

W każdym porządnym nadmorskim uzdrowisku musi być promenada – szeroki trakt, deptak, na którym kuracjusze mogą spotykać się, rozmawiać, podziwiać widoki i korzystać z walorów uzdrowiska. Tak też było i w Ustce. Powstanie promenady nadmorskiej należy wiązać z rozwojem Ustki jako nadmorskiego kurortu w XIX wieku. W połowie wieku powstawało co raz więcej willi, pensjonatów i budynków uzdrowiskowych. W 1870 roku mieszkańcy Ustki zawiązują Towarzystwo Kąpielowe. Z inicjatywy tej właśnie organizacji rozpoczęto budowę promenady. Otwarto ją uroczyście w sezonie 1875 roku jako deptak spacerowy o długości ponad kilometra, ciągnący się szczytem nadmorskiej wydmy na wschód, w kierunku Orzechowa. Prawie jednocześnie wytyczono aleje i posadzono drzewa tworząc dzisiejszy Park Zdrojowy.

Promenada szybko stała się atrakcją kurortu – Perły Bałtyku – jak zaczęto nazywać Ustkę. Obowiązkowo na deptaku musiała grać orkiestra zdrojowa. Władze miasta zatrudniały co roku zespoły muzyczne, niektóre sprowadzane aż z Czech. W sezonie letnim na nadmorskim trakcie pojawiali się licznie średniozamożni berlińczycy oraz bogaci Polacy z zaborów pruskiego i rosyjskiego. Po sezonie letnim i w zimowym po promenadzie spacerowali mieszkańcy pobliskiego Słupska odwiedzający Ustkę w dni wolne od pracy.

Praktycznie od razu wzdłuż promenady powstały pierwsze restauracje z letnimi ogródkami, gdzie letnicy mogli wstąpić na ciastko i kawę lub napoje orzeźwiające. Szczególnie zachęcano do skosztowania sławnych usteckich lodów, które swoimi smakami wabią letników do dziś.

Po II wojnie światowej promenadę przedłużono dalej na wschód. Trakt nadal pełnił i pełni do dziś rolę centrum kulturalnego dla Ustki. Dość często odbywają się tutaj występy teatralne, kabaretowe. Mnóstwo jest straganów z nadmorskimi pamiątkami i innymi atrakcjami dla młodszych i starszych.

Pod koniec XX w. promenadę przebudowano po raz pierwszy tworząc łatwe zejścia na plażę, dostępne dla wózków dziecięcych i osób niepełnosprawnych. Kilka lat temu wprowadzono numerację zejść i dodatkowe oznaczenia symbolami zwierząt. W 2010 roku zakończono kolejny remont promenady. Na długości prawie 400 metrów odtworzono styl retro z latarniami, ławeczkami i stylowym trotuarem.

Przejdźmy kawałek dalej ulicą Limanowskiego do ulicy Beniowskiego. Na narożnej parceli znajduje się kolejny ciekawy budynek.
8. Dworek Różany

Naszą wędrówkę po willowej części Ustki zaczniemy od Dworku Różanego.

Różowa, szachulcowa fasada odróżnia się od okolicznych budynków. Dwa detale architektoniczne są szczególnie charakterystyczne dla tego obiektu. Pierwszy to wieloboczna wieżyczka, zwieńczająca całą bryłę budynku od frontu, od strony ul. Beniowskiego. Drugi to drewniana weranda od strony morza ze zdobieniami okien rzeźbionymi w drewnie. Otaczający dworek ogród pełen jest krzaków róż, których podobno jest dokładnie 120.

Podejdźmy kawałek dalej. Na sąsiedniej parceli stoi bowiem jeden z istotniejszych budynków dla nadmorskiego kurortu – łazienki, Zakład Przyrodoleczniczy.

9. Zakład przyrodoleczniczy

Obecny Zakład Przyrodoleczniczy – Dom Zdrojowy, powstał w 1911 roku, po skomunalizowaniu wcześniej pobudowanych w tym miejscu łazienek prywatnych. Cóż to były te łazienki i jakie funkcje pełniły niegdyś? Każdy szanujący się kurort, zwłaszcza nadmorski, musiał posiadać łazienki. Budowano je dla mniej zdeterminowanych letników, dla których kąpiel w bądź co bądź chłodnych wodach Bałtyku nie była aż taka przyjemna.

Pierwsze usteckie łazienki były przedsiębiorstwem prywatnym i oferowały kąpiele w zimnej wodzie morskiej, ku pokrzepieniu i walce z melancholią. Następnie rozbudowano łazienki o kąpiele ciepłe, to były tzw. łazienki parowem, do których tłoczono wodę morską, podgrzewano i wykorzystywano do kąpieli leczniczych. Wodę z Bałtyku dostarczano specjalnym rurociągiem. Z czasem ofertę zabiegów leczniczych rozszerzono o kąpiele solankowe, borowinowe, w pianie a także masaże, natryski i kąpiele. Zabiegi wykonywano w 22 kabinach leczniczo-zabiegowych. W ten sposób łazienki przekształciły się w zakład przyrodoleczniczy – Dom Zdrojowy.

Do budowy Domu Zdrojowego w Ustce ściągnięto architekta z Sopotu, Friedricha Dunkela, współautora sopockiego zakładu kąpielowego. Budynek, przed którym stoimy, wybudowano w stylu wilhelmińskim przełomu XIX i XX w., typowym dla architektury szczytowego okresu niemieckiego cesarstwa. Skomplikowana bryła posiada kilka ciekawych detali architektonicznych wartych naszej uwagi. Po pierwsze należy zwrócić uwagę na duże, szerokie okna w przybudówce po prawej stronie, mające na celu doświetlenie wielkiej sali gościnnej. Najciekawszym elementem tej części budynku jest kopuła dachowa nad przybudówką, wielopołaciowa, wygięta ku dołowi i zakończona cebulastym hełmem z wieloboczną latarnią nakrytą baniastym daszkiem. Całość przypomina pikelhaubę, czyli tradycyjny pruski hełm ze szpikulcem, charakterystyczny element architektury wilhelmińskiej.

Drugim detalem architektonicznym, na który koniecznie trzeba zwrócić uwagę, jest wejście główne do budynku, portal umieszczony w narożniku pomiędzy wspomnianą już przybudówką a głównym budynkiem Domu Zdrojowego. Wejście do budynku jest z obu stron ograniczone kolumnami dźwigającymi poziomy pas zdobień w postaci stylizowanych fal. U góry uwagę przyciąga bogato zdobiony tympanon z jakoby tarczą herbową, na której znajduje się żaglowiec i tajemnicza głowa – maszkaron. Do tego widoczne są potwory morskie o wielkich ogonach zamykające całość płaskorzeźby po obu stronach.

Z tyłu głównego budynku, od wschodu, widać wieżę ciśnień z czterospadowym dachem i wysokim kominem wystającym pośrodku. Wieża taka była niegdyś istotną częścią infrastruktury technicznej domów zdrojowych i mogła pełnić dodatkowe funkcje – np. w Sopocie była także latarnią morską z tarasem widokowym.

Chodźmy dalej kawałek ulicą Beniowskiego oddalając się od morza. Na skrzyżowaniu z ulicą Frederyka Chopina skręcamy w lewo. Skręcając, rzuć proszę okiem w prawo, na kamienicę z charakterystycznym wykuszem – wieżyczką wystającą z lica budynku. Kamienica powstała w XIX wieku. Idziemy dalej ulicą Chopina zagłębiając się powoli w teren dawnej zabudowy willowej przedwojennego kurortu. 

10. Dzielnica willowa

Wchodząc w uliczki dzielnicy willowej w Ustce przechodzi się trochę do innego świata. Układ ulic, zabudowa, charakter osady rybackiej jest całkowicie inny od uporządkowanego świata prosty ulic przecinających się pod kątem prostym, prostokątnych parcel z uporządkowaną zabudową.

Przechodzimy z krainy, w której ulice wytyczone między rybackimi chałupami kręciły i krzyżowały się pod różnymi kątami, do krainy porządku, prostych ulic przecinających się pod kątem prostym, prostokątnych parcel z uporządkowaną zabudową.

Dzielnica willowa w Ustce zachowała szczególny układ zagospodarowania przestrzeni wraz z walorami przyrodniczo-krajobrazowymi. Na wytyczonych w XIX oraz w początkach XX wieku ulicach uzdrowiska dominuje szpalerowa zieleń uliczna wraz z zabudową willową o urozmaiconych zdobieniach architektonicznych. W starszej części dzielnicy willowej, powstałej jeszcze w połowie XIX wielu można odnaleźć również przykłady przepięknych budynków szachulcowych.

Z rozwojem dzielnicy willowej w Ustce wiąże się działalność Towarzystwa Kąpielowego, które powstało pod koniec XIX wieku i miało na celu uporządkować i stymulować dalszy rozwój uzdrowiska. Wytyczono więc na przełomie wieków nowe ulice, wzniesiono nowe wille i rezydencje, których architektura inspirowana jest stylistką Art Nouveau i sececją. Nadaje to miastu charakter typowy dla nadmorskiego kurortu z przełomu wieków XIX i XX.

Spacerując ulicami miasta warto wypatrywać na fasadach budynków ciekawych i oryginalnych detali architektonicznych. Często też cała bryła obiektu jest interesująca zarówno pod względem wizualnym jak również konstrukcyjnym.

Przejdźmy zatem uliczkami dzielnicy willowej. Na początku chodźmy prosto ulicą Fredyrka Chopina, miniemy skrzyżowanie z ulicą Słowiańską i dochodząc do kolejnego skrzyżowania z ulicą Stefana Żeromskiego, zatrzymamy się przy budynku Hotelu Alga, który łatwo poznać po charakterystycznej werandzie.

11. Hotel Alga

Szachulcowy budynek z drewnianymi werandami, wewnętrznym dziedzińcem i klimatem dawnego uzdrowiska był podobno hotelem stojącym najbliżej morza ze wszystkich usteckich hoteli i pensjonatów. Został wybudowany w 1900 roku jako “Ostseestrand Hotel” czyli Plaża Morza Wschodniego. Jest wspaniałym przykładem typowej architektury uzdrowiskowo-hotelowej przełomu XIX i XX wieku. Zwróć uwagę na półokrągłe okna fasady oraz pięknie wyeksponowana szachulcową konstrukcję ścian werandy.

Podejdźmy do skrzyżowania, będziemy skręcać w prawo. Zanim jednak skręcimy, warto zwrócić uwagę na narożną kamienicę.

12. Willa Fredersdorf

Obiekt choć ubogi w ozdoby murów, ma bardzo urozmaiconą bryłę i ciekawe elementy podtrzymujące dach. Stoi w południowo-zachodnim narożniku skrzyżowania ulic Fryderyka Chopina i Stefana Żeromskiego. Charakterystyczna jest wieżyczka skośnie wbudowana w bryłę budynku. Wieżyczka ma ciekawy dach, ścięty na wierzchołku a rozszerzający się ku dołowi. Od strony ulicy Fryderyka Chopina warto zwrócić uwagę na drewnianą, zdobioną konstrukcję podtrzymującą dach.

Kolejnym ciekawym elementem jest przybudówka od strony ul. Żeromskiego. Po pierwsze warto zwrócić uwagę na kamienne schody i wejście w którym zachował się pionowy pas przeszklenia z witrażem. Sama przybudówka podobno niegdyś była parterowa, a obecne piętro było balkonem, nad którym znajdował się szczyt dachu z taką samą konstrukcją podtrzymującą dach, jak od strony ulicy Fryderyka Chopina.

Działka, na której wybudowano Willę Fredersdorf należała do słupskiego przedsiębiorcy Wilhelma Ottowa. Po II Wojnie Światowej budynek przejął Związek Zawodowy Kolejarzy, obecnie jest wartością prywatną.

Chodźmy dalej ulicą Żeromskiego, dawną Villen Strasse – Ulicą Willową, na południe, w kierunku centrum Ustki. Po drodze będę Ci wskazywał ciekawe budynki związane z okresem, kiedy to Ustka niezwykle szybko rozwijała się. To był przełom XIX i XX wieku oraz pierwsze lata XX wieku kiedy Ustka zmieniała się z osady portowej w nadmorski kurort.

13. Willa Erna

Po prawej strony mamy pierwszą z willi wartych obejrzenia, pobudowanych wzdłuż dawnej ulicy Willowej.

Niewielkich rozmiarów budynek z drewnianą przybudówką od strony ulicy to Willa Erna. Została zbudowana w 1890 roku. Na starych pocztówkach widać, że przybudówka – weranda była tylko na parterze, na piętrze znajdował się balkonik. Obecnie werandę przebudowano zabudowując również balkonik na piętrze. Drewniane listewki na ścianie werandy tworzą ozdobne układy w pionie i poziomie.

Trzymając się dalej prawej strony ulicy Żeromskiego, warto obejrzeć następny budynek.

14. Willa Żeromskiego 8

Kolejna willa ustawiona jakby szczytem do ulicy, powstała około 1900 roku i jest rozbudowana w głąb parceli. Pierwsze co rzuca się w oczy to wysoki cokół podwyższający poziom parteru budynku. Drugi charakterystyczny detal to konstrukcja szkieletowa piętra, w której drewniane belki kontrastując z białymi połaciami ścian podkreślają charakter konstrukcji. Trzecia cecha willi to okna, zakończone półkoliście od góry. Jeśli przyjrzymy się to zarówno mniejsze okna od północy, największe okna od ulicy i malutkie okienka klatki schodowej od południa są właśnie zakończone półkoliście. Dwuspadowy dach dużej przybudówki od ulicy jest podtrzymywany przez misterną konstrukcję belek. Balkonik i mniejsza przybudówka nadają całej bryle finezyjny charakter. Warto zwrócić uwagę na kutą balustradę na balkonie – wygiętą w dolnej części, tworzącą jakby kosz. Popatrz także na schody wejściowe i ich balustrady, również kute, z misternymi wygięciami i ozdobami.

W dalszym ciągu idziemy dalej prawą stroną ulicy Żeromskiego do kolejnej willi.

15. Willa Mistral

Pierwszym charakterystycznym elementem Willi Mistral, pobudowanej ok 1900 roku, jest pięknie zdobiona weranda dostawiona do budynku od strony ulicy. Od północy do werandy prowadzą schodki. Podobnie ozdobny jest okap dachu z belkami podtrzymującymi i półkoliście wygiętymi łękami. Przestrzenie nad łękami wypełnia ażurowa dekoracja z roślinnej wici. Dodakowo centralnie na dachu stoi ozdobna sterczyna. Elewacja budynku jest prosta, podkreślona w narożach boniowaniem – lekkim wystawaniem bloków – które w istocie nie istnieją, gdyż jest to tylko efekt odpowiednich wyżłobień w tynku. Podobny efekt – boniowania – wykorzystano, aby podkreślić łuki zamykające od góry wnęki okien, imitując kamienie w kształcie klinów – tzw. klińce.

W roku 2017 budynek przeszedł gruntowny remont, wnętrza zostały odnowione i przygotowane do funkcji hotelowych. W przyziemiu znajduje się Bistro Mistral, w którym można zakupić słynne Krówki Usteckie oraz inne słodkie specjały.

Przejdźmy teraz na lewą stronę ulicy Żeromskiego, do nietypowej willi związanej ze smokami i Norwegią.

16. Willa w smoczym stylu

Dom po wschodniej stronie ulicy Żeromskiego na pierwszy rzut oka różni się od pozostałych budynków ulicy. Jest cały drewniany. Ustawiony wzdłuż ulicy skrywa z tyłu drugą część ustawioną prostopadle. Wejście znajduje się od północy, obok werandy w głębi parceli. Mimo różnicy w materiale, z którego zbudowano willę, jest ona również powiązana z innymi willami tej okolicy. Otóż na przełomie XIX i XX upowszechnił się w architekturze pomorskich miejscowości uzdrowiskowych tzw. styl smoczy wiążący się z architekturą norweską i propagowany przez cesarza Wilhelma II znanego ze słabości do stylu nordyckiego. Cesarz Wilhelm znany ze swych licznych podróży, od 1888 roku niemal co roku odwiedzał królestwo Szwecji, gdzie miał okazję poznawać dawną architekturę norweską w powstającym właśnie skansenie w obecnym Oslo. Oglądał również najnowsze budynki drewniane powstające właśnie w tzw. moczym stylu – które wybitnie przypadły mu do gustu jako przejaw stylu nordyckiego charakteryzującego przeszłość Wikingów i Germanów. Budynki o różnym przeznaczeniu budowano w miejscach, do których przyjeżdżał cesarz Wilhelm II.

Gotowe domy drewniane w tym stylu oferowała wytwórnia w Wolgast i m.in. reklamowała je w Ustce. Wyglądem i konstrukcją z jednej strony domki te nawiązywały do charakteru uzdrowiskowego okolicznych willi ale jednocześnie do drewnianych konstrukcji rybackich chat dawnej Ustki.

Kolejny budynek wart obejrzenia znajduje się po prawej stronie ulicy Żeromskiego.

17. Willa Fritza Geissa

Po zachodniej stronie ulicy Żeromskiego, pod numerem 12 mamy okazałą willę Fritza Geissa, która powstała między 1902 a 1905 rokiem. Pobudowany został na większej parceli, w stosunku do swoich sąsiadów, pewnikiem dzięki właścicielowi, który piastował stanowisko wicekonsula Królestwa Szwecji i był właścicielem firmy – dzisiaj byśmy powiedzieli spedycyjnej – posiadającej kilka statków kursujących po Morzu Bałtyckim. Był więc bogatym przedsiębiorcą mógł sobie pozwolić na zakup podwójnej parceli przy dawnej Villen Strasse a obecnie Żeromskiego.

Więcej o Fritzu Geissie i jego firmie możesz przeczytać w mojej gawędzie: Historia firmy C.E. Geiss w Ustce

Budynek postawiony na planie prostokątu jest dość prosty w swojej bryle, choć wyposażony bogato w różnorodne detale, na których można na dłużej się zatrzymać oglądając willę. Zacznijmy zatem naszą eksplorację od dołu. Dość wysoki cokół podnosi parter do góry, choć nie tak bardzo jak sąsiednią Willę Mistral. Wyniesienie poziomu zerowego umożliwiało umieszczenie w piwnicach kuchni i pomieszczeń gospodarczych. Na parterze znajdowały się dwa pokoje i satnitariat oraz jadalnia z oknami wychodzącymi na ogród oraz aneks w rogu od strony ulicy Żeromskiego.

Ściana budynku od wschodu, od ulicy Żeromskiego, jest pełna różnych detali architektonicznych. Po pierwsze na parterze widać długie przejście przez całą szerokość budynku, tworzące werandę otwartą na ulicę dwiema okrągłołukowymi arkadami z jednym czworobocznym filarem. Przejście przez werandę prowadzi do narożnego aneksu z wielkim oknem od góry zamkniętym łukiem nawiązującym do łuków arkad werandy.

Parter od strony północnej wygląda równie ciekawie. Okno narożnika jest podobnie zamknięte od góry łukiem okrągłym. Dalej mamy otwór dwudzielnych okien salonu, zamkniętych od góry spłaszczonym łukiem i odcinkiem gzymsu. Jeszcze dalej – tam gdzie schody prowadzą do wejścia – mamy portal wejściowy na osi budynku, zwieńczony od góry łukiem wysuniętym lekko poza lico fasady północnej. Nad wejściem widać ponownie odcinek ozdobnego gzymsu. Dalej mamy trzy okienka klatki schodowej rozmieszczone uskokowo.

Od strony południowej, od strony ogrodu, na parterze mamy dwa otwory okienne, wyglądające tak samo, zamknięte od góry spłaszczonymi łukami i dwoma odcinkami gzymsu. W górnym poziomie między oknami i do naroży budynku poprowadzono detal architektoniczny w postaci płycin, lekkich zagłębień w ścianie budynku o kwadratowym kształcie.

Na piętrze widoczne jest okno z kolumienką po środku – podobne do romańskiego biforium – czyli właśnie dwóch otworów okiennych przedzielonych kolumienką.

Od strony ulicy Żeromskiego, na piętrze, uwagę zwraca duża weranda. Cztery okna, dwa mniejsze i dwa większe po środku. Jeszcze wyżej oko przyciągają  dwa biforia zamknięte spłaszczonym łukiem od góry. 

 

Podejdźmy kawałek w kierunku skrzyżowania.

18. Kamienica przy ul. Żeromskiego 5
Po lewej stronie ulicy Żeromskiego, u zbiegu z ulicą Adama Mickiewicza, która dawniej od tego skrzyżowania na wschód nazywała się Bismarck Strasse, stoi budynek o dość ciężkim wyglądzie, bez detali architektonicznych. Jego fasada od ulicy Żeromskiego ozdobiona jest dwoma przybudówkami – wykuszami, podpartymi kolumnami. W narożach tradycyjnie umieszczono motyw boniowania. Otwory okienne otoczone są opaskami w jasnym kolorze, mocno kontrastującym z pozostałą częścią ścian. Również kolor ścian wykuszy jest jasny, równoważący trochę czerwień całości budynku. Cały budynek przypomina trochę architekturę północnego renesansu, który był naśladowany w stylu neorenesansowym 2 połowy XIX wieku.

Chodźmy dalej. Przechodzimy przez ulicę Mickiewicza i podążamy dalej ulicą Żeromskiego przy której na całej długości do kolejnego skrzyżowania znajdują się ciekawe budynki właścicieli ziemskich, kupców, armatorów z okolic Ustki i Słupska. Zaraz po prawej stronie ulicy Żeromskiego, tuż za skrzyżowaniem mamy piękną willę ozdobioną wieloma detalami architektonicznymi.

19. Willa Burmistrza Conrada

Budynek pod numerem 6 przy ulicy Żeromskiego charakteryzuje się jasnym kolorem ścian, z tradycyjnym już, ciemniejszym nieco boniowaniem naroży oraz poziomymi gzymsami wprowadzającymi podział na poszczególne kondygnacje. Sama bryła willi jest również mocno urozmaicona, zwłaszcza poprzez wieloboczną dobudówkę od strony skrzyżowania ulic Żeromskiego i Mickiewicza. Warto zauważyć pewien trick zastosowany w celu lepszej integracji dobudówki do całości budynku – są to wgłębienia, ślepe okna. Dzięki temu cała dobudówka jest lepiej wtopiona w fasadę budynku, a dodatkowe zdobienia zdobienia wprowadzone przez półkoliste obramowania okien uspójniają całość kompozycji. Pod oknami na parterze zastosowano rząd płycin z geometrycznymi wzorami. Okna górnych kondygnacji są już prostokątne z prostym, odcinkowym gzymsem od góry. Dach wielobocznej przybudówki jest niewielkim tarasem.

Przed II Wojną Światową budynek zamieszkiwał ostatni niemiecki burmistrz Ustki Erich Conrad. Po wojnie w willi ulokowano Urząd Bezpieczeństwa Publicznego.

Po lewej stronie, przy skrzyżowaniu, mamy kolejny ciekawy budynek.

20. Willa z wieżyczką

W oczy przede wszystkim rzuca się smukła wieżyczka przykryta wysokim dachem namiotowym miękko rozszerzającym się u dołu. Od strony ulicy Mickiewicza w budynku zastosowano występ z lica elewacji – czyli ryzalit, który ciągnie się przez wszystkie poziomy. Na obu piętrach rozmieszczono w nim tak samo otwory okienne, po jednym wąskim po bokach i środkowy o podwójnej szerokości. Trójkątne zakończenie szczytu ryzalitu ma charakter tympanonu. Ciekawym rozwiązaniem jest również taras łączący wieżyczkę z ryzalitem, na który można wejść krętymi schodkami.

Od strony ulicy Żeromskiego widoczny jest trójboczny ryzalit zakończony od góry, na I piętrze, balkonem. Wyżej jest podobne zakończenie w postaci tymapanonu.

Warto jeszcze rzucić okiem na południową ścianę, w której, w obramowaniu z przyściennych filarów z trójkątnym naczółkiem, znajduje się łukowe wejście.

Posesja jest ogrodzona na obu ulicach oryginalnym ogrodzeniem z giętych, kutych prętów i wstęg. W wejściu od strony skrzyżowania oraz dalej przy wjeździe od Żeromskiego stoją ceglane słupki z tynkowanymi blendami.

Chodźmy dalej trzymając się lewej strony ulicy. Kilka kroków dalej natykamy się na kolejny budynek wart przystanięcia na chwilę.

21. Willa Żeromskiego 9

Willa pod numerem Żeromskiego 9 ozdobiona jest od ulicy wydatnym ryzalitem z ciekawym zakończeniem na pierwszym piętrze w postaci przeszklonej werandy. Okna werandy są od góry zaokrąglone. Naroża budynku są tradycyjnie ozdobione ciemniejszym boniwaniem, kontrastującym z jasnymi ścianami. Łukowo zakończone okna są typowe dla okolicznych budynków.
Warto zwrócić uwagę na balustradę przy balkoniku od północy oraz przy schodkach do drzwi wejściowych od strony ulicy.

Przejdźmy teraz na drugą stronę ulicy.

22. Willa Żeromskiego 14

O budynku pod numerem Żeromskiego 14 nie ma praktycznie żadnych informacji. W architekturze podobny jest do willi pod numerem 6 na tej samej ulicy. Willa pod numerem 12 jest jednak trochę większa. Dolna część przybudówki od strony ulicy jest murowana, górna część ma charakter przeszkolonej werandy z odrewnianych ścianach.

Sąsiadująca od północy, pod numerem 14a, willa Aloza, choć zbliżona architekturą do sąsiadujących budynków, jest obiektem z 2017 roku.

Kolejny budynek po tej samej stronie ulicy jest również wart obejrzenia. Podejdźmy więc kilka kroków dalej.

23. Willa Żeromskiego 16

Bryła willi pod numerem 16 jest dość prosta. Tradycyjnie w narożach mamy dość wydatne boniowania. Warto też zwrócić uwagę na bardziej ozdobne obramowania okien, do których nawiązuje wyglądem i charakterem gzyms międzykondygnacyjny. Ciekawostką są też ozdoby tuż pod okapem dachu – drewniana “koronka” podokapowa.

Teraz przejdźmy na drugą stronę ulicy do malowniczo porośniętej zielenią kamienicy prof. dra Plathe.

24. Kamienica prof. dra Plathe

Budynek pod numerem 11, dawny numer Villenstrasse 6, to już bardziej kamienica niż willa. Obiekt jest o wiele większy niż sąsiadujące od północy wille uzdrowiskowe. Powstał w roku 1908 i należal do prof. dra. Plathe, o którym nie wiemy praktycznie nic. Możemy jednak obejrzeć dokładniej detale kamienicy, tym bardziej, że w wielu zdobieniach widać wpływy sececji.

W pierwszym oglądzie budynku od strony ulicy rzuca się w oczy ciężki ryzalit wystający od lica obiektu na całej jego wysokości. Podobny występ zastosowano od południa, w którym, w części górnej dodatkowo zastosowano konstrukcję z pruskiego muru – czyli szkieletu z belek drewnianych z przestrzeniami wypełnionymi cegłami pomiędzy nimi. W ryzalicie od północy, na parterze warto obejrzeć sececyjne drzwi wejściowe z charakterystycznymi przeszkleniami w obu skrzydłach oraz owalnym przeszkleniem ponad nimi.

Ponad cokołem, znajduje się nie często spotykana dekoracja w postaci boniowania pasmowego, oddzielającego przyziemie od kondygnacji.

Jeszcze dwa detale szczególnie przykuwają uwagę. Pierwszy z nich znajduje sie na fasadzie północnej – jest to kartusz z fantastycznie powywijanymi liśćmi akantu w górnej części a w dolnej ozdobiony pękami owoców. W środkowej część, u dołu, widać tajemniczą twarz z liści – maszkaron od którego na prawo i lewo odchodzą formy ryb.
Drugi detal, to kartusze pod oknami pierwszego piętra w elewacji wschodniej, od strony ulicy. Pod węższymi oknami, znajdują się mniejsze kartusze obramowane stylizowanymi muszlami, liśćmi i chrząstkami. Pod większym oknem, kartusz jest przedzielony stylizowaną wazą z kwiatami a obramowanie stanowią, podobnie jak przy poprzednich kartuszach, liście akantu i chrząstki.

I znowu musimy przejść na drugą stronę ulicy do kolejnej ciekawej willi na dawnej Villen Strasse.

25. Willa Żeromskiego 18

Budynek willi pod numerem 18 charakteryzuje się ciemną fasadą z mocno kontrastującymi, jasnymi opaskami okiennymi. Na parterze ich charakter jest bardzo prosty, bez dodatkowych ozdób. Zdobienia opasek okien na piętrze są ciekawsze – w górnych rogach okien widać zaokrąglone detale – tak zwane wolutowe uszaki.

Sam budynek od ulicy posiada wieloboczny ryzalit, werandę z szerokim trapezowym oknem, zakończoną balkonem na pierwszym piętrze, w północno-wschodnim narożniku.

Dobudówka od strony północnej jest formą współczesną.

Pozostańmy po tej samej stronie ulicy, jednak kolejna willa, na którą chciałbym Ci zwrócić uwagę, znajduje się po drugiej stronie ulicy.

26. Willa Żeromskiego 13

Budynek willi pod numerem 13 nie wyróżnia się niczym specjalnym w swojej bryle czy detalach ozdobnych. Może tylko niewielkich rozmiarów trójboczny ryzalit po prawej strony fasady od strony ulicy, przyciąga wzrok. Poza tym jest to obiekt o prostych ścianach,  bez żadnych ozdób.

Z willą jednak wiążą się perypetie kolejnego usteckiego pomnika, który nie miał szczęścia do miasta – pomnika Chrystusa wzorowanego na figurze Chrystusa z Rio de Janero.

 

Gdzieś w roku 2008 grupa więźniów usteckiego więzienia postanowiła ufundować budowę pomnika Chrystusa jako dar, zadośćuczynienie za swoje winy. Pomnik był wzorowany na figurze Chrystusa z Rio de Janeiro. Miał wysokość 6 metrów i ważył niemal 32 tony. Został wykonany przez Jerzego Symeczko – usteckiego rzeźbiarza, poławiacza bursztynu, płetwonurka i sportowca, barwną postać lokalnej społeczności.

Wstępnie pomysł zakładał, że figura Chrystusa stanie na wschodnim molo, tam gdzie niegdyś stał pomnik Św. Nepomucena a obecnie siedzi sobie Syrenka. Nie zgodzili się na to miejscy urzędnicy, bowiem tak duży pomnik, zatarasowałby dojazd technicznych do główki molo. Drugą lokalizacją miał być park im. Jana Pawła II ale i tam pomnik nie znalazł odpowiedniego miejsca. Kolenym miejscem miało być otoczenie kościoła Najświętrzego Zbawiciela w centrum miasta. Niestety, inicjatorzy nie załatwili odpowiednich pozwoleń i proboszcz parafii nie zgodził się na instalację pomnika. Dalej zaczęto szukać miejsca na cmentarzu komunalnym w Wodnicy, ale z uwagi na oddalenie od Ustki zachodziła obawa, że pomnik zostanie całkowicie zapomniany.

Tymczasowo pomnik ulokowano w ogródku przedszkola przy ul. Żeromskiego 13 gdzie stał do 2010 roku. Finalnie figura Chrystusa wyjechała do Siemianic, gdzie stanęła na betonowym postumencie, na wzgórzu obok kościoła, gdzie jest doskonale widoczna z pociągów jadących linią z Gdańska do Słupska.

Podejdźmy dalej kilka kroków do kolejnego budynku po prawej stronie ulicy Żeromskiego.

27. Willa Żeromskiego 20

Willa pod numerem 20, posiada ryzalit umieszczony asymetrycznie, po prawej stronie fasady wschodniej. Ryzalit w północnej ścianie jest ozdobiony w narożach boniowaniem. Od południa znajduje się przeszklona weranda z drewnianymi ścianami oraz niewielki balkonik w południowo-wschodnim narożu.

Kolejne dwa budynki znajdują się na narożnych parcelach przy skrzyżowaniu Żeromskiego i Placu Wolności, dawniej Villen Strasse z Friedrich Strasse. Podejdźmy najpierw do willi po prawej stronie ulicy Żeromskiego.

28. Willa Żeromskiego 22

Narożna willa u zbiegu ulic Żeromskiego i Kilińskiego jest sporym obiektem w bryle którego rzucają się przede wszystkim dwie charakterystyczne części. Pierwsza z nich to weranda z zaokrąglonymi górnymi narożnikami okien, zakończona u góry, na piętrze, balkonem. Od strony ulicy Kilińskiego wzrok przyciąga płytki ryzalit zdobiony delikatnym boniowaniem. Urozmaicona jest również połać dachowa charakteryzująca się zarówno od strony ulicy Żeromskiego jak i Kilińskiego naczółkami.

W latach 30-tych XX wieku w budynku tym mieścił się Urząd Budowy Portu.

Popatrzmy teraz na budynek po drugiej stronie ulicy Żeromskiego.

29. Kamienica Żeromskiego 15

Po wschodniej stronie ulicy Żeromskiego stoi potężna, dwupiętrowa kamienica z wydatnym ryzalitem, w którym wzrok przyciągają nad drugą kondygnacją ścięcia naroży mające kształt żagielków. Warto zwrócić uwagę na niepozorne zdobienia opasek okiennych zakończonych w górnych rogach okien uszakami a po środku geometrycznymi guzkami.

Od północy znajduje się główne wejście do kamienicy obramowane prostokątnym portalem zakończonym trójkątnym naczółkiem od góry.

Od południa do budynku przylega weranda z wejściem od zachodu, zakończona na piętrze balkonem z kutą balustradą z rozetkami osadzonymi w kratownicy. Okna werandy posiadają ciekawą konstrukcję w której skraj otworów okiennych wypełniają szyby w różnych kolorach, a główna część normalne szyby. Podobną konstrukcję posiadają okna na pierwszym piętrze, tam jednak nie użyto kolorowych szyb zachowując geometryczne oddzielenie skraju okna od głównej części.

 

Wrócimy jeszcze na Plac Wolności, ale teraz podejdźmy kawałek po prawej stronie ulicy Żeromskiego do kolejnej kamienicy z ciekawymi detalami architektonicznymi.

30. Kamienica von Massow

Kamienica rodziny von Massow wyróżnia się zróżnicowanym charakterem fasad. Praktycznie od każdej strony coś się dzieje. Płaskie ściany urozmaicono wielobocznymi ryzalitami i balkonami. Poprzecznie ułożony dach na osi północ-południe zakończony jest szczytami, które dodatkowo urozmaicają architekturę budynku. Balkony dodatkowo ozdobiono płycinami likwidując tym samym duże, jednostajne połacie. Również półopaski okienne w górnych częściach okien dodają charakteru ścianom budynku przyciągając oko detalem na zakończeniach.

Trzymając się tej samej strony ulicy, chodźmy kilka kroków obejrzeć kolejny ciekawy przykład architektury willowej w Ustce.

31. Willa rodziny Bohm

Willa rodziny Bohm z Bolęcina ma spokojniejszy charakter od sąsiadujących z nią kamienic. Od strony ulicy fasada jest urozmaicona wielokątnym ryzalitem wybudowanym tylko dla jednej kondygnacji. Na parterze zastosowano dodatkowy detal dekoracyjny poprzez umieszczenie prostokątnych okien w okrągłołukowych zagłębieniach. Od północy znajduje się ganek z głównym wejściem do budynku. Oko przyciąga także prosty, wysoki, dwuspadowy dach, zupełnie inny niż dachy sąsiednich budynków. Pod oknami pierwszej i drugiej kondygnacji biegnie gzyms.

W latach 30-tych XX wieku, w głębi posesji wybudowano dodatkowy budynek – stajni i wozowni.

Chodźmy dalej ulicą Żeromskiego do kolejnego budynku.

32. Willa Mila

Willa Miła jest przykładem połączenia komunalnego domu wielorodzinnego i podmiejskiej siedziby. Budynek powstał w 1911 roku. Podobno należał do właściciela o wielce znaczącym nazwisku – Frankenstein.

Centralnie umieszczony wielokątny pseudoryzalit jest zakończony u góry trójkątnym szczytem w pięknym mansardowym dachu. Drugi ryzalit, cylindryczny został umieszczony od południowego wschodu. Okna i drzwi są ozdobione opaskami okiennymi. Dodatkowo podkreślono gzymsem oddzielenie cokołu od reszty fasady.

Od Willi Mila podejdziemy dalej ulicą Żeromskiego na południe do zakrętu w prawo. Już tutaj będzie nam się odkrywać widok na dawną szkołę podstawową, a obecnie Urząd miasta Ustka. Proponuję abyśmy udali się przed główne wejście do budynku u podnóża wieży, od strony ulicy Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

33. Urząd miasta Ustka

Na początku XX wieku Ustka rozrosła się na tyle jako miejscowość, że tutejsza szkoła stała się za mała, aby pomieścić wszystkich uczniów. Tymczasowo próbowano zaradzić problemowi poprzez wynajmowanie dodatkowych pomieszczeń w różnych obiektach na terenie Ustki, ale było to rozwiązanie niewygodne i drogie. Dlatego też w 1906 roku pojawił się pomysł budowy całkowicie nowego budynku szkoły.

Stoimy właśnie przed tym nowym budynkiem szkoły, obecnie od 2004 roku, siedzibą Urzędu miejskiego.

Jak to zwykle bywa z budową tak dużych obiektów, niezwykle istotną sprawą są finanse. Choć początkowo szkoła miała być pobudowana według projektu miejscowego architekta Jenssena, to finalnie wygrał projekt wykonany i przedstawiony gminie za darmo przez Fredricha Engelbrechta z Bydgoszczy. Ów Engelbrecht był bowiem częstym gościem w Ustce i z upodobania do miejscowości postanowił wspomóc gminę właśnie poprzez zaprojektowanie i przeliczenie za darmo wszystkich materiałów potrzebnych do budowy. Ciekawostką jest, że mimo to, projekt Radcy Budowlanego Engelbrechta został zmodyfikowany przez Jenssena w zakresie pokrycia dachowego nad salą gimnastyczną – gdzie według projektu zaplanowano dach w postaci kratownicy, zużywającej mniej materiału. Z uwagi jednak na rozmiar budynku oraz fakt częstych i silnych wiatrów nawiedzających Ustkę, zdecydowano się przyjąć projekt dachu według Jenssena. Tak to najprawdopodobniej zadbano także o urażoną dumę miejscowego specjalisty, którego projekt szkoły został wcześniej odrzucony. Radca Budowlany Engelbrecht został zaproszony na uroczystość otwarcia szkoły, a dodatkowo w uznaniu zasług, gmina zmieniła nazwę ulicy, przy której pobudowano szkołę z Schutzenstrasse na Engelbrechtstrasse – a dzisiaj jest to Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Warto się przyjrzeć dokładniej całemu budynkowi, bo jest to ciekawy przykład budownictwa przełomu XIX i XX wieku w miejscowości szybko rozwijającej się dzięki uzdrowisku i portowi.

Zbudowany w 1912 roku budynek jest potężnym obiektem z cegły. Przypomina bardziej swoim wyglądem jakiś zamek niż szkołę. Gmach został zbudowany na planie litery L z wieżą łączącą obydwa skrzydła schodzące się pod kątem prostym. Zastosowany materiał powoduje, że budynek szkoły mógłby być ciężki w wyglądzie i odbiorze. Zastosowano jednak pewien zabieg powodujący, że elewacja staje się lżejsza. Od strony ulic zastosowano bowiem jasne, kontrastowe powierzchnie przecinające kondygnacje budynku, a na wieży podkreślające jej wysokość.

Skrzydło ciągnące się na północ jest większe, masywniejsze, dwukondygnacjowe, z oknami ustawionymi w trzy grupy po trzy, oddzielone od siebie wytynkowanymi blendami – opaskami. Tuż przy wieży pozostawiono ostatnią oś okienną z jednym oknem, ale także oddzieloną i jednocześnie podkreśloną otynkowaną opaską. To właśnie te kontrasty pomiędzy czerwienią ceglanego muru i jasnych, tynkowanych powierzchni nadają pewnej lekkości fasadzie i odciążają ją a także przełamują poziome linie okien. Obszary pomiędzy oknami na piętrze wypełniono cegłą ułożoną w różne układy tzw. jodełki. Warto także od tej strony zwrócić uwagę na okna dachowe – tzw. bawole oka, doświetlające strych i jednocześnie zmiękczające niejako bryłę budynku. W tej części szkoły znajdowały się klasy, od strony ulicy i od strony dziedzińca, po obu stronach korytarza idącego po środku.

Wieża odróżnia się nieco od sąsiadujących z nią skrzydeł, przede wszystkim kształtem okien – które są łukowe. Również łukowe jest główne wejście do szkoły u podstawy wieży. Została przykryta czterospadowym dachem z drewnianą latarnią. Górne kondygnacje wieży wyposażono w wąskie okna korespondujące z jasnymi polami kontrastującymi z czerwoną cegłą. Pod okapem wieży, od strony południowej, wymurowano specjalne owalne pole, w którym osadzono zegar. Pod zegarem znajduje się data wmurowania kamienia węgielnego pod budowę szkoły. Uroczystość z tym związana była, wg zapisów kronikarskich, bardzo podniosła z wieloma przemówieniami i występami m.in. chóru szkolnego.

Skrzydło wschodnie, wzdłuż ulicy Kardynała Stefana Wyszyńskiego, miało przeznaczenie głównie jako sala gimnastyczna, stąd też jest parterowe z dużymi oknami na tle tynkowanych płycin, zwieńczonych od góry odcinkiem szerokiego ceglanego łuku. Ponownie wykorzystano tutaj grę pomiędzy kontrastami w celu odciążenia wizualnego budynku. Zastosowano również okienka – bawole oka – doświetlające strych. Obecnie sala gimnastyczna jest wykorzystywana jako sala obrad Rady Miasta.

W środku budynku dominuje także styl przełamywania kontrastem materiałów, faktur i linii. Warto zajrzeć do środka, aby przyjrzeć się potężnej klatce schodowej z szerokimi arkadami na filarach – była to przecież szkoła i należało uczniom zapewnić dogodną i bezpieczną komunikację pomiędzy klasami. Dodatkowo w korytarzach północnego skrzydła można odnaleźć obrazy znanych gdańskich malarzy – Kiejstuta Bereźnickiego, Włodzimierza Łajminga oraz Edwarda Dwurnika.

 

Hejnał Ustki z wieży Urzędu Miejskiego

W lecie 2007 roku rozpisano konkurs na hejnał miasta. W konkursie wygrał Jacek Stańczyk, którego utwór rozpisany na dwie waltornie i trąbkę najbardziej pasował do charakteru Ustki. Cały hejnał trwał 44 sekundy. Na początku listopada 2007 roku, hejnał został wykonany przez Muzyków Polskiej Filharmonii Sinfonia Baltica w Słupsku na sesji Rady Miasta, a potem również dla mieszkańców Ustki. Hejnał został podłączony pod specjalny mechanizm zegara na wieży zegarowej Urzędu Miejskiego i jest odtwarzany zgodnie z oprogramowanym harmonogramem.

W roku 2012 doszło do ciekawego zdarzenia, gdy w wieżę zegarową uderzył piorun. Spowodowało to awarię telefonów, serwerów a także mechanizmu odtwarzającego hejnał. Nie działał także zegar.

34. Cmentarz miejski
Z tyłu, za naszymi plecami, znajduje się Cmentarz Miejski w Ustce.

Dzisiejszy Cmentarz Miejski powstał na początku XIX wieku, w okresie wojen napoleońskich. Władze pruskie zarządziły zamknięcie cmentarza wokół Kościoła Św. Jana Chrzciciela i Św. Mikołaja znajdującego się w centralnej części osady rybackiej, w pobliżu portu. Wcześniej grzebano ciała zmarłych właśnie w bezpośredniej bliskości świątyni, na okalającym ją cmentarzu. Decyzję podjęto ze względów sanitarnych.

Znaleziono nową lokalizację dla cmentarza, poza wsią, w XIX wieku tereny obecnego Cmentarza Miejskiego znajdowały się poza Ustką. Na nowej nekropolii grzebano rybaków, marynarzy ale również najznamienitszych mieszkańców Ustki. Niestety nie zachowały się nagrobki z tamtego okresu. Nie ma nagrobka mistrza budowlanego, wieloletniego członka rady gminy i jej pierwszego ławnika, Franza Drahaima, postaci Chrystusa wyrzeźbionego przez Josefa Thoraka. Nie ma także nagrobka konsula Koepke, właściciela firmy handlowej, armatora i wicekonsula Królestwa Szwecji.

Wróćmy teraz na Plac Wolności. Przy Willi Mila przejdźmy na drugą stronę ulicy Żeromskiego i dalej chodnikiem idącym po przekątnej całego placu chodźmy obejrzeć kolejne ciekawe obiekty dzielnicy willowej.

35. Plac Wolności

Po środku Placu Wolności stała niegdyś betonowa kolumna z czerwoną gwiazdą na czubku. Twór ten upamiętniał wyzwolenie Ustki przez Wojska Radzieckie. Obecnie pozostał już tylko placyk po środku parku.

Obecnie Plac Wolności to dość dużych rozmiarów park miejski, zamknięty od wschodu zabudowaniami handlowymi. Niegdyś w tamtym rejonie znajdowało się znane miejscowym targowisko o wdzięcznej nazwie Manhattan. Wcześniej był to placyk z którego startowały pochody I-majowe. Jeszcze wcześniej, również przed wojną, znajdowały się w tym miejscu korty tenisowe, na których w czasie wakacji trenował razem z ojcem młody Wojciech Fibak.

Dochodząc do ulicy skręćmy najpierw w prawo do skrzyżowania ulic Jana z Kolna i Plac Wolności a potem na skrzyżowaniu skręćmy w lewo, w ulicę Jana z Kolna a niegdyś Wilhelm Strasse. Pierwsza kamienica zwracająca uwagę stoi zaraz przy skrzyżowaniu Jana z Kolna i Placu Wolności.

36. Kamienica przy Placu Wolności 6

Na rogu Placu Wolności i Jana z Kolna stoi dość duża kamienica z ciekawymi detalami architektonicznymi w fasadzie południowej, od ulicy. Przede wszystkim w oczy rzucają się balkony o murowanych, zaokrąglonych balustradach, ukryte jakby w półkolistych wgłębieniach. Dookoła okien znajdują się płaskie opaski okienne z imitacją bloczków – klińców. W portalu drzwi wejściowych widoczny jest owalne nadświetle. Budynek przykryty jest ciękawym, mansardowym dachem.

We wnętrzu zachowała się drewniana klatka schodowa a w przedsionku malowidło stropowe o geometrycznych podziałach z roślinną arabeską, motywami kwiatów i ptaków a także ze scenami alegorycznymi postaci nagich chłopców i eleganckiej damy w kapeluszu oraz powiązanych z nimi zwierząt.

W elewacji północnej, fasadę budynku urozmaicają przeszkolone, prostokątne balkony.

Chodźmy dalej w kierunku plaży, na północ. Kolejny budynek znajduje się po lewej stronie ulicy Jana z Kolna.

37. Kamienica przy Jana z Kolna 1

Nie wiele wiadomo o tej kamienicy. Powstała jak podobne zabudowania z tej okolicy w stylu podmiejskich willi i kamienic wraz z wytyczeniem w latach 20-tych XX wieku kolejnych kwartałów ulic na wschód od centrum Ustki. Masywna bryła kamienicy jest przykryta dwuspadowym dachem. Oko przyciągają półokrągłe duże okna w fasadzie południowej oraz dwa balkony wsparte na ceglanych kolumnach. Równie ciekawe jest umieszczenie na parterze, w narożu od ulicy dodatkowego półkolistego okna, zaburzającego tym samym symetrię wynikającą z rozmieszczenia pozostałych, prostokątnych okien. Najprawdopodobniej w tym miejscu znajdował się salon, który należało doświetlić. Prostokątne okna na wszystkich kondygnacjach, otoczone są jasnymi opaskami o geometrycznym wzorze. W praktycznie w większości okien zachował się podział tafli szyb na mniejsze połacie. W oknach nad wejściem do budynku od północy widoczny jest skomplikowany podział na mniejsze i większe szybki tworzące ozdobne układy geometryczne.

Kolejna willa znajduje się po tej samej stronie ulicy, przy skrzyżowaniu z ulicą Adama Mickiewicza.

38. Willa Franza Draheima

U zbiegu ulic Mickiewicza i Jana z Kolna, pod numerem Mickiewicza 10 stoi filigranowa nieco willa zaprojektowana najprawdopodobniej przez Franza Draheima – budowniczego usteckiego kościoła. Działka należała właśnie do niego, także jest wielce prawdopodobne, że i sam budynek został zaprojektowany przez właściciela.

Budynek jest urozmaicony pod względem detali architektonicznych. Na pierwszy plan wysuwa się smukła wieżyczka o wielobocznej, górnej kondygnacji i wysokim, spiczastym dachu. Zwraca uwagę również naczółkowy dach przykrywający główną bryłę, w której, od strony ulicy Mickiewicza, przyciąga wzrok ryzalit zakończony na piętrze balkonem z dwoma półkolistymi oknami. Zachowała się również misterna konstrukcja dachu nad balkonem, wspartego o wygięte półkoliście belki.

Po przekątnej skrzyżowania mamy kolejny ciekawy budynek z detalami architektonicznymi wartymi obejrzenia.

39. Kamienica przy Mickiewicza 9

Willa pod numerem Mickiewicza 9 jest pod względem estetyki najbliższa secesji. Bogata w różne detale architektoniczne bryła przyciąga wzrokiem do falujących zwieńczeń szczytów dachów od zachodu i południa. Dużo tutaj się dzieje, bowiem od południowego zachodu widzimy wystający do poziomu I piętra narożny ryzalit przykryty cebulastym daszkiem. W fasadzie od strony ulicy Mickiewicza wzrok przyciągają także balkony na obu kondygnacjach, obramowane od góry miękkimi, falistymi wykrojami. Do tego wszystkiego od wschodniej strony, do budynku przylega wieżyczka, o konstrukcji szkieletowej, która od pierwszego piętra przechodzi w kształt ośmioboczny. Zakończona jest kopułką z iglicą. Warto zwrócić uwagę na secesyjne drzwi wejściowe na parterze wieżyczki.

W willi mieści się obecnie Dom Pracy Twórczej ZAiKS.

Pójdziemy dalej na wschód, po lewej stronie ulicy Mickiewicza. Następna willa znajduje się po tej samej stronie ulicy.

40. Willa Techlip

Budynek pod numerem 11 wybudowano według projektu słupskiego architekta Wilhelma Rutha na zlecenie Eugena von Zitzewitza, właściciela Ciecholubia – Techlip, od której to miejscowości wzięła nazwę willa. Założeniem projektu było ograniczenie ozdób na korzyść powierzchni płaskich fasady i wysokich, naczółkowych dachów. Smukła willa ma minimum ozdób. Wyraźne boniowanie w centralnym ryzalicie to jedyny detal architektoniczny przyciągający mocniej wzrok. Równie oszczędne są opaski otaczające okna. Bryłę budynku ożywia nieco półkolisty ryzalit oraz weranda dostawiona od wschodu.

Dwie kolejne wille będziemy mogli obejrzeć po tej samej stronie ulicy Mickiewicza

41. Willa Margarete Bergansky

Prosty budynek bez żadnych dekoracji należał niegdyś do Margarete Bergansky z Koszalina. To co miało go odróżniać od sąsiednich willi to niesymetrycznie ustawiona weranda w elewacji od strony ulicy oraz wysoki, naczółkowy dach. Willa jest projektu Wilhelma Jenssena, lokalnego architekta, twórcy niezrealizowanego planu gmachu szkoły.

Następna willa stoi na narożnej parceli przy skrzyżowaniu ulic Mickiewicza i Kopernika.

42. Willa Wilhelma Glaubkego

Mistrz murarski Wilhelm Glaubke musiał być zamożną osobistością, skoro stać go było na wynajęcie architekta Wilhelma Jenssena i budowę willi na narożnej parceli u zbiegu dzisiejszych ulic Kopernika i Mickiewicza. Budynek powstał około 1912 roku i posiada dość urozmaiconą bryłę. Od strony ulicy Kopernika znajduje się wydatny ryzalit skrywający na parterze werandę, a na piętrze zakończony dość obszernym balkonem. Fasadę południową, od ulicy Mickiewicza zdobi wieloboczny ryzalit z półkolistymi oknami na pierwszym piętrze, zakończony daszkiem ze sterczyną. Pod oknami wszystkich kondygnacji ciągną się gzymsy a same okna otoczone są opaskami o delikatnych, geometrycznych kształtach.

Przyziemie zostało dostosowane do funkcji restauracyjno-kawiarnianych, natomiast parter i pierwsze piętro pełnią obecnie funkcje hotelowe jako pensjonat Villa Aronia.

Na skrzyżowaniu skręcamy w prawo, w ulicę Kopernika, na południe w kierunku centrum Ustki. Znowu przez chwilę będziemy oddalać się od plaży i morza. Po lewej stronie ulicy Kopernika, pomiędzy drzewami odnajdziemy niezwykle ciekawy budynek kolejnej willi.

43. Willa Wuhlischów

Budynek to właściwie klasycystyczny dworek a nie willa. Jest to nadal jedna z bardziej reprezentacyjnych rezydencji w kurorcie. Kiedy powstawał w latach 1914-1919 według projektu berlińskiego architekta Hansa Hermanna, otoczenie było jeszcze puste. Projekt zakładał wybudowanie willi z potężnym ogrodem – a właściwie parkiem wykorzystującym działkę, która ciągnęła się aż do obecnej ulicy Leśnej (równoległej na wschód od Kopernika).

Właściciel działki mógł sobie pozwolić na rozmach. Georg Wuhlisch, posiadacz ziemski, m.in. Niestkowa, podobno był bogaty a o jego willi przed wojną krążyły legendy. Willa – dworek posiada specjalny podjazd dla bryczek. Goście podjeżdżali pod ganek ze schodkami i doryckimi kolumnami. Główne wejście prowadziło do środka przez secesyjne drzwi osadzone w łukowatym portalu. Po prawej stronie budynku zachowało się skrzydło oficyny z arkadami, w której mieściły się pomieszczenia gospodarcze. Na pierwszym piętrze, nad wejściem znajduje się balkon. Oszczędne w zdobieniach okna, podkreślenie linii poziomych, to wszystko nadaje willi Wuhlischa oszczędny, klasycystyczny charakter.

We wnętrzu zachowało się sporo detali z okresu budowy budynku. Są to na przykład płaskorzeźbiona boazeria hallu i pomieszczeń bocznych, balustrada schodów, osłony grzejników, lustra w jadalni i wiele innych. Całe wnętrze willi było podzielone na trzy części. Od centralnego hallu, na lewo, w części północnej, znajdowały się boczne pokoje, a na prawo, od południa, jadalnia. Poprzez pokój kredensowy jadalnia łączyła się z kuchnią w oficynie. W piwnicy znajdowała się pralnia i pomieszczenie na wino. Na piętrze zlokalizowano pokoje gościnne i łazienki, do których prowadziły z parteru drewniane, kręte schody. Od strony ogrodu znajdowała się weranda połączona z tarasem.

To właśnie na fasadzie od strony ogrodu znajdują się najciekawsze detale willi Wuhlischa. Nad wejściem do budynku umieszczono bowiem w tondach trzy płaskorzeźby: od lewej pierwsza jest kobieta, być może Demeter z gałązką palmową, bogini urodzaju i płodności podtrzymuje postać nagiego chłopca – ma to symbolizować czas pokoju i dostatku. Po środku jest kolejna płaskorzeźba przedstawiająca nagiego młodzieńca walczącego na dwa fronty z wężami, być może jest to Herkules ścinający odrastające głowy Hydry – ale najprawdopodobniej jest to wizualizacja czasu wojny i złych mocy, wojny w której Niemcy w I Wojnie Światowej zostały zmuszone do niesprawiedliwej walki na dwóch frontach. Trzecia płaskorzeźba, po prawej stronie wejścia, przedstawia następcę wojownika ze środkowego tonda. Kobieta w chuście i z orłem, w prawej dłoni trzyma miecz opleciony wawrzynem, podtrzymywany z drugiej strony przez nagiego chłopca. Kobieta to ojczyzna z niemieckim orłem na piersi, personifikacja Rzeszy Niemieckiej, przekazuje miecz – symbol sprawiedliwości – dziecku, kolejnemu pokoleniu narodu niemieckiego.

Willa zbudowana z myślą aby służyła rodzinie Wuhlischów jako letnia rezydencja, w okresie międzywojennym była czymś w rodzaju pensjonatu wynajmowanego gościom przybywającym do Ustki. Z czasem zakwaterowano w niej wysokich rangą oficerów Luftwaffe zatrudnionych na usteckim poligonie przeciwlotniczym. Być może miało to też związek z tym, że syn starego Geogra Wuhlischa – Heinz-Helmuth był lotnikiem, w I wojnie latał z von Richthofenem, a po dojściu Hitlera do władzy, wspólnie z Goeringiem tworzył nowoczesne lotnictwo Luftwaffe. W II wojnie światowej Heinz-Helmuth walczył na froncie wschodnim, w Afryce, w Holandii – walczył m.in. z polskimi spadochroniarzami pod Arnhem. Dopuścił się zresztą tam zbrodni wojennej wydając rozkaz spalenia miejscowości i rozstrzelania 39 mężczyzn a pozostałych mieszkańców wysłał do obozów pracy – wszystko z zemsty za akcję holenderskiego ruchu oporu. Skończył marnie, złapany w 1945 roku, czekał na proces, ale w 1947 roku popełnił samobójstwo.

Po II Wojnie Światowej willa służyła przez wiele lat jako Państwowy Dom Dziecka, natomiast obecnie jest to Ośrodek Leczniczo-Wypoczynkowy Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Chodźmy dalej ulicą Kopernika do najbliższego skrzyżowania.

44. Wschodnia część kurortu

Po roku 1914 zaplanowano w Ustce nową dzielnicę wytyczoną wzdłuż kilku ulic przecinających się pod kątem prostym. Są to m.in. dzisiejsze ulice Kopernika, Leśna, Tadeusza Kościuszki, a także ulica Wczasowa odchodząca na północny wschód od Placu Dąbrowskiego. Parcele na tym obszarze wykupowała ludność napływowa z Prus Zachodnich i Wielkopolskich oraz właściciele ziemscy z okolic Słupska, którzy budowali tutaj swoje letnie rezydencje. Przykładem typowej zabudowy z tego okresu jest osiedle wzdłuż ulicy Kopernika, w południowej części ulicy, przy Placu Dąbrowskiego.

Szczególnie na tle siatki ulic wyróżnia się do dziś ulica Kopernika, o której już wspomniałem, dawna Draheimstrasse nazwana ku pamięci mistrza budowlanego Franza Draheima, została wybudowana jako szeroka promenada prowadząca z centrum w kierunku plaży. Być może z powodu wielkiego kryzysu w okresie międzywojennym, plany zabudowy tych obszarów nie doszły do skutku i tylko właśnie wzdłuż ulicy Kopernika do placu Dąbrowskiego możemy zobaczyć budynki z tego okresu.

Dochodząc do skrzyżowania ulic Kopernika i Kościuszki warto zwrócić uwagę na dwa budynki. Pierwszy z nich to duży, piętrowy budynek z cegły. Drugi, po drugiej stronie skrzyżowania, typowy budynek mieszkalny z pruskich miasteczek. Piętrowy z ceglanym obmurowaniami okien.

My natomiast skręcamy w lewo, w ulicę Tadeusza Kościuszki, która niegdyś nazywała się Friedrich Strasse. Również i tutaj będziemy mogli zobaczyć domy mieszkalne, odbiegające już trochę swoim charakterem od willi a przypominające bardziej kamienice lub budynki mieszkalne przedmieść. Po lewej stronie, pod numerem 11 mamy właśnie taki budynek, podobny do tego ze skrzyżowania, z charakterystycznymi wstawkami z czerwonej cegły. Dodatkowo jednak fasada od strony ulicy jest urozmaicona wielobocznym ryzalitem ciągnącym się na całej wysokości budynku. Charakterystyczny jest również gzyms z cegły pod dachem.

Idziemy dalej prosto ulicą Tadeusza Kościuszki do skrzyżowania z ulicą Leśną.

45. Czarodziejka V - dawne schronisko dla młodzieży

Przechodzimy na wprost przez skrzyżowanie ulicy Kościuszki i Leśnej. Idziemy dalej aż do bramy ośrodka Energetyk, przed którą skręcamy w lewo i idziemy dalej drogą dojazdową do ośrodka Czarodziejka V.

Monumentalny budynek dawnego schroniska dla młodzieży wybudowany został w 1938 roku. Nie wygląda jak willa, dworek czy kamienica. Jest to wielkie gmaszysko z czerwonej cegły, posiadające część centralną i dwa skrzydła odchylające się na boki, tworzące w zarysie trapez. W części pierwszego piętra zastosowano motyw pruskiego muru czyli drewnianych belek z przestrzenią wypełnioną cegłą. Pewną harmonię osiągnięto poprzez stopniowanie wielkości okien – od dużych, wysokich okien na parterze, poprzez mniejsze, podkreślone pruskim murem, aż do najmniejszych kwadratowych okienek w połaciach dachowych.

W środku, na parterze części głównej mieściły się pomieszczenia administracyjne oraz stołówka. W skrzydłach bocznych ulokowano pokoje mieszkalne rozmieszczone po obu stronach centralnego korytarza. Dotrzeć tam można było klatką schodową znajdującą się we wschodnim, prawym skrzydle.

Budynek został zaprojektowany przez szczecińskiego architekta Hansa Reicherta. Robotami budowlanymi kierował znany miejscowy mistrz budowlany Wilhelm Jenssen, ten sam którego projekt budynku szkoły wstępnie przyjęto a potem odrzucono na korzyść projektu radcy budowlanego z Bydgoszczy. Charakterem budynek nawiązuje do stylu architektury totalitarnej, niezwykle popularnej w hitlerowskich Niemczech.

Podobnież przed II Wojną Światową miała być tutaj szkoła dla Hitlerjugend. Po wojnie przez jakiś czas znalazła tu siedzibę szkoła prowadząca kursy rybołówstwa morskiego. Absolwenci tych kursów organizowali potem usteckie rybołówstwo.

Będziemy teraz powoli wracać do portu. Przed nami jeszcze kilka ciekawych obiektów do obejrzenia, ale większą część trasy mamy już za sobą. Od domu wczasowego Czarodziejka V wracamy tą samą drogą do skrzyżowania ulic Leśnej i Kościuszki. Na skrzyżowaniu skręcamy w prawo i podążamy ulicą Leśną w kierunku Promenady i plaży.

46. Park Uzdrowiskowy

Mijamy skrzyżowanie z ulicą Mickiewicza i wkraczamy w obszar dzielnicy willowej budynków położonych najbliżej morza i promenady. Kompleks leśny po prawej stronie to park, którego historia sięga jeszcze I Wojny Światowej.

Park Uzdrowiskowy powstał na pagórkowatym, wydmowym terenie we wschodniej części miasta, wzdłuż Promenady Nadmorskiej, jako przedłużenie Parku Nadmorskiego. Pierwsze prace na tym obszarze prowadzono już w trakcie I Wojny Światowej, gdy wytyczono ścieżki a część wydmy oczyszczono z drzew wykorzystując pracę jeńców rosyjskich.

W ostatnich latach, w ramach najświeższych projektów zakładano powstanie 4 nowych placów, ścieżki zdrowia wraz z przystankami i urządzeniami do ćwiczeń, wybudowanie elementów małej architektury, placów zabaw dla dzieci, dwóch fontann. Na niektórych ścieżkach leśnych ułożono nową nawierzchnię. Z roku na rok, park staje się co raz bardziej przyjaznym miejscem odpoczynku i relaksu.

Szczególnie znanym miejscem parku jest tzw. Patelnia – zaciszne miejsce po środku parku, na szczycie wydmy osłoniętej lasem sosonowym ze wszystkich stron. Letnicy chętnie korzystając z tego miejsca, gdy na plaży wieje mocny, zimny wiatr – wtedy wszyscy przenoszą się właśnie na Patelnię. W słoneczne dni, jest tam szczególnie gorąco – właśnie przez to, że las osłania od jakichkolwiek podmuchów powietrza.

47. Willa Leni Mathilde

Dochodząc do końca ulicy Leśnej po lewej stronie na rogu widzimy przykład willi pobudowanej specjalnie jako pensjonat z pokojami do wynajęcia. Jest to obecnie Pensjonat Horizon.

Obecny pensjonat Horizon, był kiedyś willą berlińskiego adwokata Ericha Mayera.

U zbiegu ulic Chopina i Leśnej znadjowała się niegdyś parcela budowlana miasta Słupska, którą Erich Mayer zakupił około 1908 roku. Projekt willi wykonał berliński architekt W. Zipfel. Willę nazwano Leni Mathilde. Pobudowano budynek w stylu skromnego landhausu – czyli podmiejskiej willi, bez większych ozdób. Jedyną ekstrawagancją w bryle obiektu jest ganek oraz wieloboczny ryzalit wkomponowany w północno-wschodni narożnik budynku. Dodatkową funkcją ozdobną są boniowania w narożnikach budynku – to są te jakby wystające cegły, efekt otrzymany poprzez odpowiednie nałożenie tynku. Duży dach przykrywający całą willę, miał również zdobić budynek, tak samo jak niewielki daszek przykrywający ryzalit i ganek.

W środku na parterze znajdowały się kuchnia i jadalnia z werandą od strony ogrodu oraz salon, natomiast na piętrach mieściły się sypialnie.

Skręcimy teraz w ulicę Chopina i idąc skrajem Parku Nadmorskiego podążamy w kierunku jednego z ciekawszych pomników ale również budzących do niedawna spore kontrowersje.

48. Park Zdrojowy
Idąc ulicą Frederyka Chopina, po prawej stronie mamy dość duży kompleks parkowy, którego historia sięga końca XIX wieku.

Park Zdrojowy czy też Park Chopina albo również Nadmorski a niegdyś Park Wilhelma na cześć cesarza pruskiego, powstał około 1875 roku. W Ustce właśnie powstawała dzielnica willowa, co raz więcej gości przyjeżdżało do nadmorskiego kurortu. Towarzystwo Kąpielowe zadecydowało o utworzeniu nadmorskiego parku spacerowego, parku z promenadą jaki musiały posiadać wszystkie przyzwoite kurorty uzdrowiskowe.

Powstały więc ścieżki spacerowe, tajemnicze, zaciszne zakątki, posadzono nowe drzewa, z czasem zaczęto ustawiać pomniki. W ten sposób powstał park, który stał się alternatywnym miejscem odpoczynku, gdy za bardzo wiało od morza. Dzięki temu, już pod koniec XIX wieku, w podręczniku specjalnej klimatoterapii i balneoterapii dla Europy Środkowej, o Ustce pisano, że jest to kąpielisko bałtyckie z ogrodami i lasem.

Park został odrestaurowany w latach 90-tych XX wieku, odświeżono szatę roślinną, wycięto samosiejki, wyremontowano alejki. Dodatkowo do parku został dołączony rozległy teren leśny ciągnący się aż do Traktu Solidarności, tzw. Park Uzdrowiskowy.

49. Pomnik Umierającego Wojownika

Na wysokości skrzyżowania z ulicą Kopernika musimy lekko odbić w prawo a pomnik, do którego zdążamy jest już widoczny z tego miejsca.

W centralnej części Parku Zdrojowego, bliżej ulicy Chopina, od 1922 roku stoi jeden z ciekawszych pomników Ustki. Jest to rzeźba nagiego mężczyzny z tarczą w lewej ręce, przyciśniętą do tułowia. Prawa ręka podpiera głowę z zamkniętymi oczami. Cała postać jest esowato wygięta, przykucnięta. Odlany w brązie posąg ma przedstawiać śmiertelnie rannego wojownika, który z wysiłkiem próbuje powstać na nowo do walki osłaniając się tarczą przed ciosami wroga. Co ciekawe, na tarczy umieszczony jest pierwszy herb Ustki, wtedy Stolpmunde, przedstawiający żaglowiec, syrenkę i łososia. Całość zatytułowana jako “Pomnik Umierającego Wojownika”.

Pomnik postawiono, aby uczcić mieszkańców Ustki poległych na frontach I wojny światowej. W tym celu lokalna organizacja kombatantów zorganizowała społeczne składki, w których zgromadzono 57 tysięcy marek przekazane na powstanie obelisku. W okresie międzywojennym, przed pomnikiem odbywały się uroczystości związane z upamiętnieniem poległych mieszkańców Ustki. Najprawdopodobniej wystąpienia mieli również lokalni przedstawiciele NSDAP.

Po II Wojnie Światowej, komunistyczne władze próbowali nadać nieco inne znaczenie pomnika zamieniając tablicę z opisem na “Bezimiennym bohaterom wojen światowych – społeczeństwo Ustki”. Jednakże tablica zawieruszyła się gdzieś pod koniec lat osiemdziesiątych.

Należy też wspomnieć o autorze pomnika, postaci znaczącej i kontrowersyjnej. Autorem był Josef Thorak, słynny niemiecki rzeźbiarz, który przed II Wojną Światową stał się jednym z głównych artystów nazistowskich Niemiec. Tworzył dla Hitlera monumentalne rzeźby na Stadionie Olimpijskim oraz w Kancelarii Rzeszy w Berlinie. Postaci, które tworzył, były zawsze muskularne, często nagie, monumentalne. “Umierający Wojownik” z Ustki stał się rzeźbą, która ugruntowała sławę i znaczenie Thoraka jako twórcy i rzeźbiarza.

Ciekawostką jest, że Josef Thorak wykonał także popiersie z brązu przedstawiające Józefa Piłsudskiego. Rzeźba pochodzi z cyklu prac pt. “Wybitne postacie okresu dwudziestolecia XX wieku.”. Znajduje się obecnie w Muzeum Polskim w Rapperswilu, w Szwajcarii.

Kolejną ciekawostką, związaną bezpośrednio z pomnikiem “Umierającego Wojownika” jest niewielki otwór pod lewym okiem postaci, który podobno jest śladem po ostrzelaniu pomnika przez radzieckiego żołnierza.

Wróćmy na chwilę do skrzyżowania ulic Kopernika i Chopina. Po prawej stronie skrzyżowania znajduje się ciekawy obiekt architektoniczny.

50. Dom Pracy Twórczej ZPAP

Na narożnej parceli podbudowano niezwykle ciekawy przykład willowego budownictwa uzdrowiskowego. Willa należała przed II Wojną Światową do usteckiego armatora statków Edmunda Westphala. Musiał on dość dobrze orientować się w trendach artystycznych i architektonicznych gdyż willa jest jednym z najciekawszych obiektów dzielnicy willowej a wieloma detalami architektonicznymi a zachowany wystrój wnętrz ma wiele wspólnego ze stylem secesji.

Cała bryła budynku ma niezwykle skomplikowany kształt złożony z prostokątów schodkowo wysuniętych na północ krótszymi bokami. Środkowa część jest piętrowa. Od strony skrzyżowania wyrasta kwadratowa w rzucie wieżą z balkonami na drugim piętrze. Za nią od strony ulicy Kopernika kryje się balkonik na pierwszym piętrze. Od zachodu, na parterze, znajduje się drewniana weranda z ślicznymi, drewnianymi zdobieniami ścian zewnętrznych.

We wnętrzach zachowały się elementy wyposażenia sali reprezentacyjnej, w pozostałych pokojach znajdują się oryginalne zabytkowe piece i kominki. Na ścianach zachowała się dębowa boazeria połączona z meblami z bogatą pseudo renesansowej i manierystycznej dekoracji rzeźbiarskiej. W stropie zachowały się kasetony wypełnione intarsjowaną dekoracją w stylistyce secesyjnej linii, kwiatów i postaci pół-dziewczęcych, pół-rybich. Na klatce schodowej wieży można natknąć się na secesyjne witraże w oknach, również na piętrze.

Za budynkiem willi, od południa wybudowano stajnię i wozownię, którą przystosowano do potrzeb noclegowych. Wyróżnia się wieżą o trzech kondygnacjach, przy czym wieża ta prostokątna w dolnej części, w górnej przechodzi w ośmiokątną konstrukcję szkieletową, drewniano-ceglaną. Całość wygląda jak wieża ciśnień. U dołu znajduje się wejście do wieży ujęte w ciekawym portalu składającym się z ceglanych pilastrów połączonych ceglanym łukiem nad drzwiami. Pilastry podtrzymują trójkątny, profilowany naczółek.

Warto też zwrócić uwagę na kute ogrodzenie od strony Chopina.

Tuż po II Wojnie Światowej budynek działał jako Dom Plastyków, a obecnie jest Domem Pracy Twórczej Związku Polskich Artystów Plastyków.

Ruszamy dalej wzdłuż ulicy Chopina w kierunku portu.

51. Czarodziejka - Park Hotel

Praktycznie kolejna parcela, zaraz za Domem Pracy Twórczej ZPAP, to teren na którym jeszcze kilkanaście lat temu stał potężny budynek dawnej restauracji i hotelu – przykład wspaniałej architektury uzdrowiskowej.

Wyobraź sobie stojący tutaj budynek z pruskiego muru. Długi, jego wschodnie skrzydło było parterowe, zachodnie skrzydło, ciągnące się w głąb parceli na południe, miało dwa piętra. Wielkie okna na parterze zakończone łukami pod okapem dachu, podzielone były 9 mniejszych szybek oraz tą część półkolistą u góry. Tam właśnie znajdowała się sala restauracyjna Park Hotelu. W części piętrowej zostały ulokowane pokoje noclegowe dla 18 gościu. Hotel był czynny przez cały rok. Sama nazwa “hotel” oznaczała najwyższą jakość usług noclegowych, w odróżnieniu od okolicznych pensjonatów, gospód czy domów z pokojami gościnnymi.

Wytworna restauracja posiadała scenę, na której odbywały się przedstawienia lokalnego teatru, odczyty, czy po prostu grała orkiestra podczas potańcówek czy wieczorków tanecznych. Organizowano także imprezy cykliczne, na przykład co roku w lutym w restauracji odbywał się festyn strażaków.

Sam hotel pobudowano na działce do Maxa Knockego, na której do 1910 roku stał inny obiekt – również hotel o nazwie Zum Stolper Wappen. Po 1910 roku zmienił się właściciel parceli i rozpoczęto budowę nowego obiektu – właśnie Park Hotelu. Architektem budynku był Eduard Koch ze Słupska. Hotel otwarto w 1912 roku reklamując go w specjalnych drukach reklamowych.

Po II Wojnie Światowej budynek przejął Fundusz Wczasów Pracowniczych organizując tam Dom Wypoczynkowy Czarodziejka. W 1994 roku miasto Ustka przekazało obiekt Związkowi Polskich Artystów Plastyków. Nowy właściciel nie bardzo interesował się stanem technicznym budynku. Brak remontów i inwestycji doprowadził ustecką Czarodziejkę do ruiny. Budynkiem zainteresował się konserwator zabytków dopiero wtedy, gdy sprzedano go w 2007 roku prywatnemu inwestorowi. Kolejny właściciel z początku deklarował renowację Czarodziejki, ale po rozpoznaniu stanu faktycznego obiektu, doprowadził do anulowania decyzji konserwatora zabytków. Czarodziejka przestała być zabytkiem.

Niestety budynek spłonął w nie do końca wyjaśnionych okolicznościach w nocy z 20 na 21 lutego 2009 roku, a jedyną pozostałością są schodki w murku ogrodzenia parceli, które niegdyś prowadziły do wejścia do restauracji. Tak to Ustka straciła piękny obiekt o architekturze typowej dla kurortów przełomu XIX i XX wieku.

52. Willa na działce Vanselowa

Na narożnej parceli przy skrzyżowaniu dzisiejszych ulic Żeromskiego i Chopina, a niegdyś Villen Strasse i Park Strasse, na lekkim wzniesieniu, stoi do dzisiaj klasycystyczna w swym wyglądzie willa. Działka należała do felczera, niejakiego Vanselowa. Budynek pobudowano inaczej niż okoliczne wille, w lekkim oddaleniu od obu ulic.

Willa wygląda statecznie na tym wzniesieniu, charakteru willowego nadają budynkowi półkoliście zakończone boczne okna oraz ozdobna konstrukcja podtrzymująca okap dachu. Od strony ulicy Chopina rzuca się w oczy dość duży ryzalit z wielkimi, trójdzielnymi oknami oddzielonymi od siebie płaskimi pilastrami. Kondygnacje oddzielone są od siebie poziomymi gzymsami. W narożach budynku zastosowano boniowania. Okna posiadają profilowane opaski. Te wszystkie detale podkreślają klasycystyczny styl willi. Od strony ulicy skrzyżowania Żeromskiego i Chopina widoczny jest taras z kutymi balustradami i ze schodami prowadzącymi niegdyś do ogrodu.

Od południa do budynku przylega murowana weranda na planie prostokąta z oknami podobnymi do tych w ryzalicie północnym.

Ruszamy dalej do kolejnego ciekawego obiektu, chyba najbardziej znanej willi w Ustce, którą widać już ze skrzyżowania. Chodźmy w takim razie ulicą Żeromskiego w kierunku plaży.

53. Willa Red Conrada Westphala

Na narożnej parceli przy skrzyżowaniu ulic Żeromskiego i  Limanowskiego, wcześniej Villen Strasse i Kur Promenade, wznosi się potężny gmach willi Conrada Westphala, usteckiego przedsiębiorcy, właściciela firmy transportowej, armatora statków pływających po Morzu Bałtyckim i Morzu Północnym.

Conrad Westphal, z racji swojego zawodu, był jednym z bogatszych przedsiębiorców w Ustce. Parcela przy zbiegu Villen Strasse i Kur Promenade nie była jedyną posiadłością. Nie mniej jednak, to właśnie tutaj powstała rezydencja, mało przypominająca willę, bardziej bogatą, miejską kamienicę. Budynek powstał najprawdopodobniej około 1886 roku i na samym początku stał samotnie w pobliżu plaży, dopóki sąsiednie parcele nie zostały wykupione i zabudowane willami.

Willę pobudowano na planie kwadratu z wieżą – basztą od wschodu. Nad dość wysokim cokole wznoszą się dwie kondygnacje przykryte dachem o wysokości jednego piętra z lukarnami. Dachy zostały spłaszczone, aby można było stworzyć tam tarasy widokowe. Niezwykły efekt dekoracyjny elewacji stanowi kontrast ceglanych murów i tynkowanych elementów boniowanego cokołu, boniowanych naroży oraz opasek okiennych i gzymsów oddzielających poszczególne kondygnacje.

Od strony zachodniej, dość wysokie schody, prowadzą wprost do głównego wejścia w centralnej części budynku. Po bokach znajdują się okna ujęte w obramowania z uszakami i kartuszami na parterze oraz trójkątnymi naczółkami na piętrze. Od południa za willą stoi budynek stajni, pobudowany w tym samym stylu. Posiada dwie kondygnacje, parter z wysokimi oknami oraz pierwsze piętro z drobnymi oknami praktycznie pod okapem dachu. O przeznaczeniu budynku zaświadczają medaliony z końskimi łbami umieszczone w elewacji północnej.

Od strony północnej z elewacji wystaje jasno otynkowany wykusz, zakończony dwuspadowym daszkiem. Od strony wschodniej stoi wspomniana już owalna baszta zakończona ostrosłupowym dachem. Budynek otoczony jest pięknym parkiem.

Z willą wiąże się kilka ciekawostek i anegdot. Jedną z nich jest informacja, jakoby w willi mieszkał Otto von Bismarck podczas swoich pobytów w Ustce. Czy tak było na prawdę… no cóż, pierwszy pobyt Żelaznego Kanclerza w Ustce to rok 1850. Kolejna wizyta to rok 1856 co wiemy po zachowanych listach Bismarcka wysyłanych z Ustki, w których opisuje swój pobyt. Willę Red natomiast, jak już wspominałem, pobudowano około 1886 roku, nie mógł więc Otto von Bismarck zamieszkiwać w willi Conrada Westphala. Pojawia się także informacje jakoby willa była pobudowana jako letnia rezydencja Otto von Bismarcka. No cóż, biorąc pod uwagę wątpliwy entuzjazm na temat pobytu w Ustce bijący z listów Bismarcka do znajomych, raczej jest mało prawdopodobne, aby chciał on budować w kurorcie rezydencję dla letnich pobytów.

Drugą legendą na temat Willi Red jest jakoby w czasie II Wojny Światowej willę przejął na własność Herman Goering. Nie ma żadnej informacji pisanej, żeby Goering był w Ustce. Gdyby pojawił się w nadmorskim kurorcie, byłoby to wielkie wydarzenie, miejscowi włodarze wydaliby bankiet na cześć takiego gościa, który znany był przecież z zamiłowania do jedzenia i picia. Nie ma żadnych zapisków o takim wydarzeniu. Skąd więc legenda o willi Goeringa? Po pierwsze pierwsi osiedleńcy Ziem Odzyskanych zwykle łączyli najbardziej okazałe budynki z największymi hitlerowcami. Po drugie, podobno gdzieś w pobliżu Willi Red mieszkał niejaki Goering – ale nie ten najbardziej znany – nazwisko Goering jest bowiem dość popularne, po polsku to po prostu Wąski. Także jakiś pan Wąski mieszkał w pobliżu.

Po II Wojnie Światowej historia willi jest równie ciekawa. Zaraz po wojnie znajdowała się tam porodówka. Podobno wielu zacnych mieszkańców Ustki przyszło na świat w Willi Red. Później budynek przejął Fundusz Wczasów Pracowniczych, wtedy też wnętrza uległy znacznej przebudowie. Od 1994 roku willa jest w rękach prywatnych. Jest znana jako jeden z luksusowych hoteli w Ustce, a osoby mające okazję nocować tutaj, wspominają jeszcze długo śniadania na tarasach z widokiem na miasto i morze.

Chodźmy dalej ulicą Limanowskiego w kierunku portu.

54. Muzeum Minearologiczne

Mijając skrzyżowanie z ulicą Słowiańską, warto zajrzeć do nietypowego muzeum, nietypowego zarówno pod względem zbiorów jak i miejsca.

Muzeum minerałów to z jednej strony dawka historii – znajduje się w starym bunkrze, a z drugiej strony porcja wiedzy geologicznej.

Bunkier przeciwlotniczy pochodzi z lat 50-tych XX wieku. W bezpośredniej okolicy znajdowały się także transzeje przeciwlotnicze. Korytarze bunkra są dlatego tak pokręcone, aby zapewnić chroniącym się w nich ludziom maksimum bezpieczeństwa. Nisze, w których obecnie eksponowane są minerały, służyły za podręczne składy wody i żywności.

100 metrów chłodnych, podziemnych korytarzy oferuje do obejrzenia największy kryształ górski w Polsce, komnatę kwarców dymnych z USA oraz kolekcję muszli. Jest też rekonstrukcja naturalnych rozmiarów szkieletu dinozaura a dodatkowo, w gorące dni, trochę chłodu i wytchnienia od wysokich temperatur. W gablotach, wnękach i różnych zakamarkach pomieszczeń magazynowych bunkra można zobaczyć minerały i skamieniałości z całego świata. Niektóre z nich liczą ponad 500 milionów lat.

55. Trójząb Neptuna

Idąc dalej ulicą Limanowskiego, po prawej stronie w parku można odnaleźć dość ciekawego kształtu drzewo.

Uchwałą Rady Miasta Ustka w grudniu 2012 roku Topola biała rosnąca w Parku Nadmorskim została pomnikiem przyrody. Dodatkowo nadano jej nazwę Trójząb Neptuna z uwagi na charakterystyczny wygląd. Prosty przy ziemi pień rozwidla się na trzy grube konary, tworząc swym układem coś, co przypomina trójząb – atrybut władzy boga wód – Neptuna.
Trójząb Neptuna do dość duże drzewo, na wysokości 1,3 metra obwód pnia to aż 270 cm, korona drzewa ma rozpiętość 22 metrów a wysokość to 16 metrów.

Topola biała żyje około 100 lat. Rośnie maksymalnie na wysokość 28 metrów. Jej drewno jest dość miękkie i lekkie. Wykorzystuje się je do produkcji zapałek, ołówków, kredek oraz instrumentów muzycznych. Drzewo kwitnie od marca do kwietnia, pokrywa się wtedy charakterystycznymi „kotkami”.

Z topolą wiąże się kilka ciekawostek. Była topola często obecna w mitologii greckiej – po śmierci nimfy Leuke, Hades przemienił ją w topolę i umieścił na Polach Elizejskich jako symbol odrodzenia. Herkules sporządził z liści topoli odtrutkę po ukąszeniu przez węża. Również w mitologii celtyckiej topola cieszyła się równie dużą popularnością. Z jej drewna wyrabiano tarcze dla celtyckich wojowników a w horoskopie celtyckim, topola odpowiada za uczucia wyższe czyli miłość, litość i przyjaźń oraz leczy z samotności. Słowianie zaś obsadzali swoje domostwa topolami, wysokie drzewa pełniły rolę naturalnych piorunochronów. Medycyna ludowa wykorzystywała liści z topoli przerabiane na maść na stłuczenia, nalewki na rany i reumatyzm, napary stosowano jako środek moczopędny i wykrztuśny. Świeże liście stosowano jako okłady na obrzęki i hemoroidy. Święta Hildegarda zalecała w przypadku podagry kąpiele z drzewem topolowym.

Dalej przejdźmy przez znany nam już Konzert Platz obok Starego Kurhausu i dalej obok Latarni morskiej do miejsca skąd wystartowaliśmy – do Róży wiatrów.

Zakończenie wycieczki

Bardzo Ci dziękuję za spacer po części willowej Ustki i za wspólnie spędzony czas. Pamiętaj, że mogę Cię oprowadzić po innych ciekawych miejscach Ustki, wystarczy tylko zajrzeć na stronę z wycieczkami i wybrać jedną z tras do ciekawych miejsc w Ustce, wartych odwiedzenia.

Po zachodniej stronie kanału portowego znajdują się bunkry z ciekawie zorganizowaną trasą zwiedzania. W lasach po zachodniej stronie portu kryje się także mroczny Staw Upiorów. Również i w samym mieście jest wiele ciekawostek – pacer po usteckich uliczkach przeniesie Cię do dawnej osady rybackiej, a na wycieczce dookoła portu poprowadzę Cię do najciekawszych obiektów portowych i opowiem jaką zasadzkę zostawili wycofujący się hitlerowcy na żołnierzy radzieckich w magazynie spirytusu.

Te wszystkie miejsca możesz odwiedzić razem ze mną korzystając z przygotowanych tras wycieczkowych po Ustce i okolicach.

Główny węzeł naszych tras wycieczkowych znajduje się przy Latarni Morskiej, na Róży Wiatrów. Serdecznie zapraszam do wspólnego zwiedzania – Twój przewodnik Genek.

Mapa wycieczki