Ustka – Spacer po osadzie rybackiej i porcie

Autor: | 23 maja 2021

Ustka to nie tylko plaża i port. To także dawna osada rybacka, której zarys przetrwał w układzie ulic. To także ciekawa zabudowa, od której powstała nazwa okolic – Kraina w kratę. Warto przejść się na spacer po Ustce aby poznać nie tylko historię uzdrowiska ale także osady rybackiej i portu. Pójdziemy główną ulicą dawnego portu. Pokażę kilka ciekawych budynków związanych z rozwojem portu i miejscowości. Potem przejdziemy bocznymi uliczkami poznając historie związane z dawną osadą rybacką. Wrócimy nowymi bulwarami portowymi poznając różne obiekty portowe.

Witaj na zielonej trawce wycieczek po Polsce. Nazywam się Genek i będę Twoim przewodnikiem podczas dzisiejszej wycieczki. Zapraszam na spacer po dawnej osadzie portowej i po samym porcie. Będę chciał opowiedzieć Ci jak to dawnej bywało, gdy Ustka była skromną osadą rybacką a potem zmieniła się w port. Przemianę będziemy mogli prześledzić w zabudowie, układzie ulic i w historiach, które Ci opowiem. Zanim jednak ruszymy na wspólne zwiedzanie, muszę Ci powiedzieć o kilku ważnych sprawach – przejdź proszę do Wstępu.

Wstęp

Wędrując razem musimy ustalić pewne reguły. Ja jestem w Twoim telefonie, Ty jesteś w realnym świecie, dlatego też musisz bacznie zwracać uwagę na to co się dzieje dookoła, w czasie naszej wycieczki. Przeczytaj proszę BHP zwiedzania na moich wycieczkach zanim ruszysz w dalszą drogę – BHP zwiedzania z serwisem nazielonatrawke.pl .

Jeśli już zapoznałeś się z regułami i zasadami zachowania podczas wycieczki, zapraszam na wspólny spacer.

Witaj więc w Ustce, nadmorskim uzdrowisku o bardzo długiej i ciekawej historii. Na początek wypada powiedzieć trochę o tej historii, zapraszam na krótką gawędę – O historii miejscowości .

Jeśli jednak opowiadałem Ci już o tym na innej wycieczce, możesz śmiało przeskoczyć od razu do punktu 1. Róża wiatrów lub do kolejnych. Pamiętaj, możesz śledzić swoją wędrówkę na mapie wycieczki, na ktorej zaznaczona jest nasza marszruta.

1. Róża wiatrów

Ustecka róża wiatrów została wmurowana w nawierzchnię nabrzeża kołobrzeskiego, u podnóża latarni morskiej. Swoim kształtem nawiązuje do symbolu stosowanego od wieków na mapach morskich. Trzeba dodać, że róża wiatrów stała się także popularnym znakiem tatuowanym na marynarskim ramieniu po przepłynięciu Atlantyku.

Na mapach, róża wiatrów, to symbol okrągłej tarczy z podziałką w stopniach albo rumbach z wyznaczonymi kierunkami stron świata: północny N – 0° (stopni), południowy S – 180° wschodni E – 90°, a zachodni W – 270°. Dodatkowo dzieli się różę wiatru na cztery kierunki pośrednie: NE, SE, SW, NW. Oznaczano za jej pomocą kierunki wiatru zapisywane potem np. w dziennikach pokładowych. Co ciekawe, do dziś wyznacza się kierunek skąd wieje wiatr, a nie dokąd!

Ustecka róża wiatrów powstała w 2012 roku przy okazji pierwszego od ponad 100 lat remontu nabrzeża portu.

Podejdźmy do pomnika poświęconego ludziom pracującym na morzu.

2. Pomnik Ludziom Morza

Ustka jest miastem, w którym pomniki doznają wielu, często ciężkich przygód. Bo to przecież i perypetie Syrenki na Wschodnim Molo, i figura Świętego Nepomucena “wygonionego” przez Syrenkę, pomnik Umierającego wojownika dłuta kontrowersyjnego hitlerowskiego rzeźbiarza… Nie inaczej jest z pomnikiem Ludziom Morza. Choć wydawałoby się, że temat jest zacny i z wszech miar godny uczczenia, to i w tym wypadku usteckie fatum pomnikowe dało znać o sobie.

Pomnik odsłonięto w 2002 roku, choć pomysł jego powstania pojawił się ponad dwadzieścia lat wcześniej. Jan Piotrowski, mieszkaniec osiedla Dunina w Ustce zaproponował, aby w mieście ustawić pomnik ku czci ludziom morza. Powołano społeczny komitet budowy pomnika. Niestety w projekcie dopatrzono się zbyt wielu cech religijnych. Pomnik miał bowiem prezentować postać kobiecą, w pozie orantki, tj. Modlącej się z uniesionymi rękami. Za bardzo kojarzyła się z Matką Boską, więc ówczesne władze nie zezwoliły na budowę pomnika w takiej formie, który pierwotnie miał stanąć na skwerze obecnie zwanym Skwerem Jana Pawła II przy ul. Marynarki Polskiej.

Przez wiele kolejnych lat oficjalnie brakło pieniędzy, potem sprawa pomnika uległa trochę zapomnieniu. Powrócono do idei w 2001 roku dzięki staraniom usteckiej radnej Anny Góreckiej. Znaleźli się sponsorzy, dorzucił się również budżet miasta i powiatu, część niezbędnej kwoty pochodzi także ze składek społecznych. W ten sposób powstał pomnik przedstawiający kobietę zwróconą twarzą do portu. Nader często figura wciąż jest mylona z Madonną, a ma przedstawiać matkę czekającą na powrót syna z morza. Przy pomniku ustawiono cztery tablice ze scenami przedstawiającymi pracę żeglarzy i rybaków, koło sterowe i kotwicę. Autorem figury jest profesor Stanisław Kulon z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, tablice wykonał rzeźbiarz Mieczysław Borys, a za aranżację całości w krajobrazie Ustki był odpowiedzialny architekt Marek Perkowski.

Pomnik stanął w miejscu, gdzie według usteckiej legendy, biedna wdowa Marusza, a później wiele innych żon i matek, oczekiwało na powrót z morza swoich bliskich.

I to byłoby wszystko na temat pomnika, gdyby nie usteckie fatum pomnikowe, co i raz nie dające zapomnieć o sobie. Otóż w przeddzień odsłonięcia pomnika, postać matki oczekującej na syna, straciła głowę, dosłownie. Nieznani sprawcy utrącili górną część postumentu, a spłoszeni przez dyżurnego bosmana z kapitanatu, wyrzucili głowę do pobliskiego śmietnika. Pomnik na odsłonięcie udało się naprawić, ale do dnia dzisiejszego na szyi matki widoczne są pęknięcia i rysy.

Co roku, 15 sierpnia, w dzień Święta Ustki i Wojska Polskiego, składane są pod pomnikiem wieńce i kwiaty mające upamiętnić wszystkich tych, którzy pracowali i stracili życie na morzu.

Chodźmy dalej, zatrzymamy się na chwilę przy sąsiednim budynku Kapitanatu portu.

3. Kapitanat portu

Kapitanat portu Ustka mieści się w dobrze widocznym, białym budynku z elementami szachulcowymi (to te czarne belki pomiędzy które wmurowano cegły pokryte białym tynkiem). Na drugim piętrze znajduje się dyżurka umożliwiająca obserwowanie ruchu statków w całym porcie. Jednostką sprawującą kontrolę nad portem Ustka i przyległą redą jest Centrum Dyspozycyjno-Kontrolne Administracji Morskiej Ustka.

Portem rządzi Kapitan portu lub bosman w mniejszych portach i na przystaniach. Pilnuje on przestrzegania przepisów portowych. Ruchem statków w porcie i na redzie kieruje wyłącznie Kapitan dyżurny. Ma on prawo ograniczyć albo nawet zamknąć ruch na obszarze portu.

Na wezwanie funkcjonariusza kapitanatu portu, każdy statek ma obowiązek zatrzymać się i dobić do brzegu we wskazanym miejscu.

Żaden statek nie może wejść i wyjść z portu bez uzyskania zgody kapitanatu portu. Statek wchodzący do portu powinien ustąpić z drogi statkowi wychodzącemu z portu, chyba, że kapitanat portu zarządzi inaczej.

Jednostki pływające powinny prowadzić stały nasłuch radiowy na terenie portu Ustka i redy na kanale 12 UKF.

Funkcjonariusze kapitanatu portu mają w czasie pełnienia służby prawo wstępu na statki oraz na place, do magazynów i innych obiektów portowych celem przeprowadzenia kontroli przestrzegania przepisów portowych.

Kapitan portu ma prawo zatrzymać dokumenty bezpieczeństwa statku na czas jego postoju w porcie.

Kapitan statku obowiązany jest przedstawić do wglądu dokumenty statku i załogi – wymagane dokumenty stwierdzające stan techniczny, potwierdzenie wykonanych przeglądów, atestacji, sondaży, zezwoleń oraz uprawnień do obsługi wymaganych odpowiednimi przepisami.

Szybkość statków w porcie nie może przekraczać 3 węzłów.

Osoby przebywające na terenie portu obowiązane są stosować się do poleceń wydanych przez funkcjonariuszy kapitanatu portu.

Podejdźmy kilka kroków wzdłuż budynku Straży granicznej. Dosłownie w jego miejscu stał niegdyś bardzo ciekawy obiekt należący do jednej z ważniejszych i zamożniejszych osobistości dawnej Ustki.

4. Ria Vella

Tu, gdzie obecnie znajduje się Placówka Straży granicznej w Ustce, mało interesujący architektonicznie budynek, jeszcze po II Wojnie Światowej stał dwupiętrowy dom z wysokim dachem i narożną wieżyczką. Stanowił bardzo charakterystyczny punkt w panoramie nabrzeża portowego. Otwierał całą wschodnią pierzeję portu. Była to siedziba konsula Friedricha Wilhelma Koepkego. Od tyłu przylegał do niego spichlerz.

Budynek zbudowano na początku XX wieku. Posiadał trzy wysokie kondygnacje a całą bryłę powiększał spadzisty dach. Od północy do bryły budynku przylegała wykuszowa wielokątna wieżyczka podpieraną do dołu łukowymi wspornikami. Wieżyczka posiadała również spadzisty, wysoki dach. Całość podkreślała status i zamożność właściciela – jednego z najbogatszych przedsiębiorców Ustki. Konkurowała także z pobliską willą Conrada Westphala, znajdującą się bardziej na wschód, w rejonie Parku Uzdrowiskowego.

Warto w tym miejscu wspomnieć historię rodziny Koepke związanej mocno z Ustką na przełomie XIX i XX wieku.
Friedrich Wilhelm Koepke założył swoją firmę w 1875 roku. Firma zajmowała się transportem morskim, kupiectwem ale również i dzierżawą obszaru występowania łososia przy ujściu Słupi do morza. Z początku sprowadzała tzw. artykuły kolonialne czyli tytoń, kawę, herbatę, cukier trzcinowy, najprawdopodobniej z większych portów w Szczecinie i Hamburgu gdzie zawijały wielkie statki oceaniczne. Potem Koepke handlował zbożem. Gdy wzrosło zapotrzebowanie na węgiel w przemyśle i komunikacji, dostarczał go z Anglii. Firma rozwijała się i w momencie największej świetności posiadała w Ustce kilkanaście statków, parowców i żaglowców. Członkowie rodziny Koepke pełnili przez szereg lat funkcję honorowego vice-konsula Królestwa Szwecji. Do ich zadań należała m.in. opieka i kontrola marynarzy ze Szwecji. Konsul Koepke był też znaną osobistością lokalnego życia publicznego. Ufundował specjalny młot okolicznościowy z brązu użyty do umieszczenia w główce falochronu wschodniego specjalnej kapsuły z dokumentem opisującym prace podjęte w latach 1898 – 1903 polegające na wydłużeniu obu falochronów. Gdy w sierpniu 1890 roku eskadra cesarza mija port w Ustce, Konsul Kopeke oddaje swój parowiec Askania do dyspozycji mieszkańców miasta. Statek wypływa z portu mając na pokładze 500 osób oraz orkiestrę z Bytowa. Dopływa do cesarskiej eskadry a ludzie zgromadzeni na pokładzie wiwatują na cześć cesarza.

Po śmierci ojca, konsulat Szwecji przejmuje w 1908 roku jego syn, Friedrich Wilhelm Koepke a firmę prowadzi razem z młodszym bratem Arnoldem. Firma rozwijała się do I Wojny Światowej, kiedy to załamał się handel morski. W trakcie I Wojny Światowej dochodzi do rodzinej tragedii, w 1927 roku ginie starszy brat Koepke. Firmę przejął młodszy z braci. Po wojnie dzięki świetnemu wykształceniu rozbudował rodzinną firmę. Powstały przedstawicielstwa w Darłowie i w Kołobrzegu. Zbudował nowoczesny elewator zbożowy. Kupował statki. Był znanym społecznikiem w lokalnej społeczności. Podobno udzielał pożyczek, zwłaszcza lokalnym rybakom. Nigdy jednak nie podawał ich do sądu, gdy zalegali ze spłatami lub nie spłacali długu wogóle, pod warunkiem że osobiście i szczerze przedstawiali mu swoją sytuację.

Upadek firmy zaczął się wraz z wielkim kryzysem gospodarczym w 1929 roku. Zaczęło się od zatonięcia jednego z parowców wypełnionym ładunkiem. Kolejna tragedia – śmiertelny wypadek marynarza – wydarzył się na innym parowcu należącym do firmy. W końcu, na jesieni 1930 roku, po ciężkiej chorobie zmarł sam Arnold Koepke, mając zaledwie 48 lat. Firmę próbowała ratować żona, ale już w 1931 roku sprzedała ją konkurencji – firmie armatorskiej Geiss.

Przejdźmy na drugą stronę ulicy Generała Mariusza Zaruskiego pod budynek z czerwonej cegły.

5. Tawerna Viva

Wielki, murowany z cegły budynek to XIX-wieczny spichlerz portowy, niegdyś własność firmy F.W. Koepke. Podobny, bliźniaczy stał po drugiej stronie ulicy, tuż za siedzibą firmy.

Spichlerz był połączony z nabrzeżem rodzajem taśmociągu na kratownicy, którym podawano zboże na statek. Mieszkańcy Ustki wspominają, że zbierano rozsypane zboże i karmiono nim kury. Wszyscy mieszkający w pobliżu spichrza hodowali przez to kury.

Obydwa budynki zastąpiły wcześniejsze spichlerze, które stały wcześniej w tym samym miejscu.

Ruszamy dalej do centrum Ustki ulicą Marynarki Polskiej. Następny ciekawy obiekt jest po prawej stronie.

6. Urząd celny

Były budynek Urzędu Celnego w Ustce jest doskonałym przykładem architektury willowej w rejonie portu. Powstał na początku XX wieku. Niegdyś budynek należał do dziedzica majątku Dominek jako prywatna willa letniskowa. Warto zaznaczyć, że była i jest to do dziś jedna z najatrakcyjniejszych lokalizacji w porcie. Zwraca uwagę czworoboczna wieżyczka wtopiona w południowo-zachodni narożnik budynku oraz ozdobna konstrukcja podtrzymująca dach.

Chodźmy dalej. Teraz praktycznie co krok będziemy natykać się na ciekawe budynki i obiekty związane z historią i teraźniejszością Ustki. Idziemy główną ulicą Ustki, która i dawniej była głównym traktem biegnącym przez środek osady.

7. Ulica Marynarki Polskiej

Dzisiejsza ulica Marynarki Polskiej była niegdyś głównym traktem przebiegającym przez starą osadę portową. To przy niej powstawały składy i budynki najznamienitszych mieszkańców. Z początku w zabudowaniach dominowała miejscowa zabudowa chat rybackich o konstrukcji szkieletowej. Chaty budowano w charakterystyczny sposób, wypęłniając przestrzeń pomiędzy szkieletem zbudowanym z drewnianych bali, gliną. Stopniowo, w miarę rozwoju miejscowości, zwłaszcza w XIX wieku, budynki o konstrukcji szachulcowej zmieniano na domy murowane. Zabudowa miała małomiasteczkowy charakter, jednak niektóre obiekty wzbogacano o detale architektoniczne, podkreślające albo zamożność właścicieli, albo nawiązując do powstającej w pobliżu, zabudowy willowej, uzdrowiskowej.

Pobudowano przy ówczesnej Hauptstrasse – ulicy Głównej, wiele budynków instytucji państwowych oraz siedzib prywatnych najzamożniejszych mieszkańców Ustki. Prawdopodobnie dlatego ulica Hauptstrasse była pierwszą, która zyskała twardą nawierzchnię. Również sama nazwa ulicy – Hauptstrasse, podkreślała wagę głównej arterii osady portowej, jako osi, wzdłuż której przez wieki rozwijała się Ustka. Nazwę głównej ulicy miejscowości zmieniano w zależności od sytuacji politycznej. Po 1933 roku Hauptstrasse zmieniła się w Hitlerstrasse, a po II Wojnie Światowej, w 1945 roku, ulica po raz kolejny otrzymała nową nazwę – Marszałka Stalina.

Kolejny obiekt znajduje się po lewej stronie ulicy.

8. Marynarki Polskiej 11

Budynek stojący prawie vis a vis dawnego Urzędu Celnego jest bardzo dobrym przykładem różnorodnej architektury wzdłuż głównej ulicy dawnej osady portowej. Dość duża bryła na planie prostokątu, o dwóch kondygnacjach, przykryta jest łamanym, mansardowym dachem. Najciekawsza jest jednak wyrastająca ni stad ni zowąd wieżyczka zakończona tzw. krenelażem, który zazwyczaj używano w dawnych zamkach jako osłony przed ostrzałem. Skąd właścicielowi przyszedł pomysł, aby swoją siedzibę wzbogacić o taki element architektoniczny, tego nie wiadomo. Niewątpliwie jednak budynek wyróżnia się spośród okolicznych domów. Zwróć proszę także na kutą, secesyjną balustradę balkonu z motywami roślinnymi.

Podejdźmy kawałek dalej. Wychodzimy na niewielki placyk o kształcie trochę trójkąta, trochę kanciastego owalu. Jest to Skwer im. Jana Pawła II wraz z tzw. Zaułkiem Kapitańskim. Skręćmy więc w lewo i zatrzymajmy się przy pierwszym domu o charakterystycznych czarno-białych ścianach.

9. Zaułek Kapitański

To było niegdyś ścisłe centrum osady rybackiej, najprawdopodobniej w miejscu gdzie wieki temu znajdowało się stare grodzisko. Skwer stał się centralnym placem, przy którym stanął kościół pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela i Mikołaja, ogniskujący całe życie ówczesnej osady.

W bezpośredniej bliskości tak ważnego miejsca budowali domy najznamienitsi mieszkańcy osady – kapitanowie i szyprowie statków. Do dzisiaj zachowały się dwa najstarsze budynki z drugiej połowy XVIII wieku o charakterystycznym wyglądzie i konstrukcji ryglowo-szachulcowej, pod numerem 13 i 25. To typowe budynki tzw. Krainy w Kratę. Domy takie budowano z bali drewna impregnowanych np smołą, a przestrzenie pomiędzy belkami wypełniano gliną i malowano wapnem na biało.

Do niedawna był to niewielki placyk z trawnikiem po środku, niewysokimi drzewami iglastymi i wysokimi lipami okalającymi całość przestrzeni. Ostatnio zmieniono całą przestrzeń poprzez wyłożenie placu betonową kostką. Ustawiono metalowe ramy – rusztowanie mające pokazywać w obrysie dawną świątynię. Pomysł nie bardzo przypadł do gustu mieszkańcom miasta bo od razu pojawiły się głosy, że postawiono szubienice. Na szczęście nie zlikwidowano przy tym starych lip, które są podobno jednymi ze starszych drzew w Ustce. Dwie z nich to rzadko spotykane na Pomorzu lipy srebrnolistne.

Patrząc w kierunku środka skweru musisz sobie teraz wyobrazić kolejny obiekt – choć od niedawna pomagają w tym stalowe żebra pokazujące przybliżony kształt budynku.

10. Kościół pw. Św. Mikołaja

Tak naprawdę to kościół był pod wezwaniem Jana Chrzciciela i Świętego Mikołaja. Należał do parafii w pobliskich Zimowiskach, to wioska na południe od Ustki, przy drodze do Słupska.

Został zbudowany w roku 1356 roku. Przy jego poświęceniu miało uczestniczyć aż 12 biskupów polskich. To był taki typowy, wiejski kościółek z wysoką na 30 metrów, murowaną wieżą, dostawioną od zachodu, widoczną na morzu jako doskonały punkt nawigacyjny. Zbudowany na planie prostokąta, bez wyodrębnionej części ołtarzowej – prezbiterium. Skierowany ołtarzem na wschód.

W środku stały ławki mogące pomieścić do 200 wiernych. Dookoła kościoła chowano zmarłych, również tych z katastrof morskich. Szacuje się, że pochowano na placu dookoła kościoła ponad 1000 osób. Pochówków zaniechano po uruchomieniu nowego cmentarza w 1808 roku, na przeciwko ratusza. Kościół wraz z otaczającym go cmentarzem stanowił przez wiele wieków centralny punkt osady portowej. Wokół niego pobudowali swoje domostwa najznamienitsi mieszkańcy Ustki – kapitanowie i szyprowie usteckich statków. Jest bardzo prawdopodobne, że w kościele Św. Mikołaja modlili się przed wyruszeniem na swoje morskie wyprawy, prosząc o dobre wiatry i szczęśliwy powrót, a gdy już wrócili, dziękowali za szczęśliwe przybycie do macierzystego portu.

W 1539 roku świątynia została przejęta przez ewangelików, kościół stał się zborem ewangelickim.

Już w XVIII wieku kościół stawał się za mały jak na potrzeby usteckiej społeczności. Pamiętaj, że w zborze ewangelickim, podczas nabożeństw, wszyscy muszą siedzieć. 200 miejsc siedzących było widocznie za mało jak na potrzeby mieszkańców Ustki. Jednak dopiero w 1880 roku pobudowano nowy, stojący do dziś, kościół neogotycki, odpowiedni dla rozwijającej się żywiołowo miejscowości. Stary kościół, pod wezwaniem Św. Mikołaja rozebrano. Ciekawostką jest, że na rozbiórkę kościoła przeprowadzono coś w rodzaju przetargu. Ten kto wygra, miał możliwość zabrania materiału, z którego kościół został zbudowany. Kościół rozebrano w 1889 roku.

W 2006 roku, przy okazji remontu nawierzchni, wydobyto szczątki ustczan ze starego cmentarza przy Kościele Św. Jana Chrzciciela i Św. Mikołaja. Badania dowiodły, że dawni mieszkańcy byli dobrze odżywieni – a więc musiało im się całkiem nie źle powodzić. W skutek morskiej wilgoci, nękały ich jednak choroby reumatyczne.

W roku 2018 przeprowadzono prace archeologiczne w miejscu gdzie niegdyś stała świątynia. Odkryto fundamenty zbudowane z głazów narzutowych niepołączonych zaprawą, na których potem ułożono cegły połączone zaprawą wapienną lub glinianą, srebrne monety, resztki kości ludzkich i fragmenty ceramiki.

Przejdźmy dalej na południowy kraniec skweru, tam gdzie krzyżują się ulice Marynarki Polskiej i Czerwonych Kosynierów. Po prawej stronie będzie kolejny dom o charakterystycznej konstrukcji ścian. Za chwileczkę wyjaśnię Ci o co chodzi w tym dziwacznym sposobie budowania domów.

11. Marynarki Polskiej 10

Pod numerem Marynarki Polskiej 10 stoi budynek o budowie ryglowej, o fasadzie pięcio osiowej. Pochodzi z przełomu XVIII i XIX wieku. Pierwotnie był chatą rybacką o jednej kondygnacji w wysokim, mieszkalnym poddaszem. Podczas przebudowy skrócono dach, przez co odsłonięto piętro i uzyskano podwyższoną elewację. Zachowano przy tym pierwotną konstrukcję szkieletową budynku.

W czasach PRLu mieścił się w tym domu Klub Międzynarodowej Prasy i Książki “Ruch” – prekursor obecnego Empika.

Skręcamy teraz w lewo, w ulicę Czerwonych Kosynierów. Wchodzimy w zaułki dawnej osady rybackiej. Ta część najbardziej przypomina charakterem dawną Ustkę z wąskimi uliczkami i domami w kratę. Chodźmy więc…

12. Kraina w kratę
Czas chyba najwyższy wyjaśnić o co chodzi z tymi domami w czarno-białą kratę. Skąd się wziął pomysł na tego typu zabudowę?

Kraina w Kratę to nazwa marketingowa dla obszaru występowania zabudowy o konstrukcji szachulcowej. Teren ten rozpościera się na Pomorzu od Łeby przez Słupsk i Ustkę aż do Sławna i Darłowa. Konstrukcja szachulcowa budynków mylona jest często z pruskim murem. Co to więc jest ten szachulec?

Konstrukcja szachulcowa, inaczej też zwana ryglową, powstaje z zaimpregnowanych smołą lub dziegciem belek drewnianych. Stawiany jest szkielet budynku z belkami ułożonymi w kratownicę oraz ukośnymi tzw. zastrzałami. Przestrzenie pomiędzy belkami wypełniane są słomą i gliną a następnie bielone od środka i na zewnątrz wapnem. W ten sposób powstaje otynkowany na biało budynek poprzecinany ciemnymi belkami. Dlaczego szachulec to nie mur pruski? Ano dlatego, że choć sama konstrukcja szkieletowa w murze pruskim jest podobna, to inne jest przecież wypełnienie. Mur pruski wypełniany jest cegłą a nie gliną.

Poszczególne belki w konstrukcji ryglowej mają swoje nazwy. I tak, belka leżąca na fundamentach, często zbudowanych z kamieni polnych, nazywa się podwaliną. Kładziono ją na kamiennym fundamencie, aby chronić drewnianą belkę od nasiąkania wodą z gruntu. Oczep to z kolei belka pozioma na samej górze ściany, belka przyjmująca obciążenie całego dachu. Słupy nośne to belki pionowe, które łączą podwalinę z oczepem. Natomiast poziome krótkie belki łączące poszczególne słupy nośne to rygle, ukośnie ułożone to wspomniane już zastrzały. Wszystkie belki powinny mieć podobny przekrój a do ich łączenia nie używa się metalowych części. Konstrukcję wznosi się zwykle z drewna iglastego lub dębowego. Belki hebluje się i tak jak już wcześniej mówiłem, impregnuje. Jako wypełnienie stosowano glinę wymieszaną z trzciną lub sieczką. Tak przygotowana masa była upychana pomiędzy belki i pionowe szczapy dzielące dodatkowo przestrzeń między belkami na mniejsze pola.

Dach był zwykle kryty strzechą.

Sama nazwa – szachulec – pochodzi podobno od dawnego określenia bala drewnianego – szachulca właśnie.

Na Pomorzu, w okolicach Słupska i Ustki, konstrukcji szachulcowej używano zarówno do budowy budynków mieszkalnych jak i gospodarczych. Typowa zagroda Krainy w Kratę składała się z budynku mieszkalnego umieszczonego w głębi posesji. Od ulicy stawiano budynek bramny, z bramą, wrotami prowadzącymi na wewnętrzny dziedziniec. Po obu stronach dziedzińca stawiano budynki gospodarcze, chlewiki, stajnie, magazynki na zboże i produkty rolne. Wszystkie te zabudowania tworzyły tzw. zagrodę czworoboczną, bardzo popularny element pejzażu wsi pomorskiej w XIX wieku.
W Ustce natomiast z konstrukcji szachulcowej budowali swoje domostwa marynarze jeszcze do połowy XIX wieku. Większych budynków nie budowano, póki Ustka należała do Słupska wszyscy kupcy i armatorzy mieli swoje siedziby w pobliskim Słupsku. Dopiero przejęcie portu przez władze pruskie w 1831 roku i rozpoczęcie jego przebudowy spowodowały, że firmy handlowe i ich właściciele zaczęli przenosić się do Ustki i budować swoje siedziby przy głównych ulicach i w porcie. Rozwój uzdrowiska również sprawił, że starą zabudowę osady zaczęły wypierać zabudowania murowane pensjonatów, hoteli i domów wypoczynkowych.

Te chaty rybackie, które przetrwały do dzisiaj, w ostatnich latach wyremontowano, często demontując poszczególne elementy i poddając je renowacji lub wręcz wymianie ze względu na ich stan.

13. Ustecka okolnica
Osada rybacka u ujścia Słupi była zbudowana w dość specyficzny sposób. Domy budowano wzdłuż ulic układających się w owal. Taki sposób zabudowy tworzył osadę tzw. okolnicę.

Okolnica lub inaczej owalnica to jeden ze sposobów w jaki budowano zagrody we wsiach. W okolnicy zagrody powstawały dookoła centralnego placu. Do wsi prowadziła jedna czasem dwie drogi. Na początku wejścia do wsi były zamykane bramami. Zwarty układ zabudowań z bramami na wjazdach pomagał w obronie przed atakującymi nieprzyjaciółmi. Wspomagał także w zabezpieczaniu na noc zwierząt gospodarskich przed drapieżnikami.

W takiej okolnicy, na jednym jej skraju budowano kościół, dookoła którego był cmentarz. Po środku centralnego placu czasami znajdowało się jeziorko – staw.

W Ustce domy rybackie pobudowano wzdłuż ulic tworzących owal. Od północy, przed porwistymi wiatrami od morza, chroniły osadę wydmy. Od strony rzeki Słupi powstał port. Od wschodu na trochę żyźniejszych ziemiach mieszkańcy Ustki mieli swoje uprawy i pastwiska. Do dnia dzisiejszego układ okolnicy, rozciągnięty wzdłuż rzeki, można odczytać w układzie ulic, m.in. Marynarki Polskiej i Czerwonych Kosynierów. Przy tych ulicach, niegdyś, budowali swoje chaty rybacy i marynarze usteccy. Przy kościele, w Zaułku Kapitańskim budowali się natomiast najznamienitsi i najzamożniejsi mieszkańcy – szyprowie i kapitanowie statków. Jednak w całej osadzie przeważała drobna zabudowa ryglowa – w kratę – charakterystyczna dla osad rybackich. Nad rzeką budowano składy, spichlerze i zakłady szkutnicze, z których przez wiele wieków Ustka była znana.

Chodźmy dalej ulicą Czerwonych Kosynierów.

14. Ulica Czerwonych Kosynierów
Trzeba trochę wyjaśnić nazwę ulicy, którą aktualnie idziemy. Jakoś tak wypada, że nazwa kojarzy się jakoś nieprzyjemnie, trochę z czasami gdy w Polsce panował komunizm. Muszę odczarować tą nazwę, opowiem Ci o Czerwonych Kosynierach z Gdyni.

Nazwa ulicy Czerwonych Kosynierów może nie bardzo dobrze kojrzyć się osobom pamiętającym czasy komunizmu. Tymczasem nazwa nie ma nic wspólnego z czasami komunistycznymi po II Wojnie Światowej. Nazwa upamiętnia ochotnicze drużyny PPS tworzące w Gdyni, w pierwszych dniach września 1939 roku, oddziały obronne. W skład ich wchodzili członkowie środowisk lewicowych związków zawodowych.

Ponieważ brakowało broni, pospolite ruszenie członkiń Przysposobienia Obronnego dostarczyło kosy, które to potem osadzono na drzewcach w oprawach przygotowanych przez Warsztaty Żeglugi Polskiej.

Czerwoni Kosynierzy początkowo budowali umocnienia, kopali rowy strzeleckie i zapory przeciwczołgowe. Po uzbrojeniu w kosy, wzięli udział w walkach na przedpolu Gdyni. Wycofali się około 11 września na Oksywie, gdzie bronili koszar Marynarki Wojennej do 19 września 1939 roku.

Po wojnie rozdmuchano legendę oddziału Czerwonych Kosynierów, m.in. dzięki Kazimierzowi Rusinkowi, który opowiadał różne historie budując legendę oddziału, nie zawsze trzymając się do końca faktów. W opowieściach stawał się niemalże jedynym dowódcą obrony Wybrzeża i wszystkich oddziałów Kosynierów. On to też wypromował nazwę “Czerwoni Kosynierzy”. W latach 90-tych XX wieku, po weryfikacji wielu opowieści, historia oddziału została wyprostowana i zaczęto mówić bardziej o Gdyńskich Kosynierach. Jednakże w kilku miastach pozostały ulice nazwane właśnie nazwą Czerwonych Kosynierów – także w Ustce.

Idąc ulicą Czerwonych Kosynierów mamy okazję poczuć trochę klimat i charakter starej osady rybackiej. Konstrukcje szachulcowe budynków są charakterystyczne dla tej części Ustki, co raz częściej zwanej też ustecką Starówką. W ostatnich latach wiele z tych chat zostało poddanych renowacji i rekonstrukcji. Spośród ciekawych domów zwróć proszę uwagę na chatę, przy skrzyżowaniu ulicy Czerwonych Kosynierów z Kaszubską, w której obecnie mieści się Restauracja Pod Dębem.
Skręćmy w prawo, w ulicą Kaszubską, żeby zobaczyć większą chatę rybacką – obecnie Cafe Mistral.

15. Cafe Mistral

Budynek Cafe Mistral to piękny przykład zabudowy ryglowej w Ustce. Jednak nie tylko architektura przyciąga w to miejsce turystów i kuracjuszy.

W Cafe Mistral serwują wspaniałe ciasta i m.in. belgijską mleczną czekoladę na gorąco. Jednak przede wszystkim warto zajrzeć dla usteckich krówek w różnych smakach. Właśnie tutaj, w Cafe Mistral, zrodził się pomysł na wyrób własny krówek, jako prezentu znad morza. Oferta cukierków jest bardzo szeroka i urozmaicona, są krówki z żórawiną, krówka kawowa, z sezamem, z makiem, czekoladowa. Warto zajrzeć i skosztować.

Za budynkiem Cafe Mistral, przy wjeździe na parking stoi figura rybaka – Mistrala, który wyciąga dorsza z sieci zarzuconej sobie na ramię. Rybak Mistral ma być kolejnym symbolem Ustki. W 2014 roku Lokalna Organizacja Turystyczna “Ustka i Ziemia Słupska” wydała specjalną monetę okolicznościową z wizerunkiem Rybaka Mistrala.

Wróćmy do ulicy Czerwonych Kosynierów, skręcamy w prawo. Kolejnym budynkiem, na który warto zwrócić szczególną uwagę jest po lewej stronie Dom Wczasowy “Morświn”. Chata została odbudowana od podstaw w 2013 roku z jednoczesnym zachowaniem konstrukcji szachulcowej na wzór starej chaty rybackiej.

16. Dawny plac targowy
Wyszliśmy na niewielki placyk. Choć może niewielkich rozmiarów, to był niegdyś dość istotny dla lokalnej społeczności.

Dawny plac targowy znajdował się u zbiegu ulic Małej, niegdyś Marktstrasse i Czerwonych Kosynierów a dawniej Mittelstrasse. Tutaj odbywały się lokalne targi na których prócz sprzedaży, dochodziło także do handlu wymiennego – dary morza były wymieniane na produkty rolne przywożone z okolicznych wsi.

Z dawnym placem targowym wiązał się także dziwny zwyczaj, którego zaprzestano w 1877 roku. Wtedy to decyzją urzędu gminy zakazano przepędzania świń ulicami Ustki. Pędzenie zwierzaków ulicami miało na celu pokazanie trzody chlewnej potencjalnym kontrahentom chcącym poczynić zakupy. Zwyczaj ten chałaśliwy i co tu dużo mówić mało estetyczny dla rozwijającej się miejscowości uzdrowiskowej, zakończono decyzją aby sprzedaż świń prowadzono tylko na placu targowym.

17. Trzy gracje
Obecnie na dawnym placu targowym już się nie handluje. Przerobiono go na niewielki skwer, po środku którego królują trzy niezwykłe w swoich kształtach rzeźby.

Pomnik Trzech gracji został na nowo skomponowany i ustawiony przed Domem Kultury w 2017 roku. Wcześniej popularne usteckie “szkieletory” zwane także czasami przez mieszkańców “gruźlikami” tworzyły kompozycję przy fontannie w niewielkim parku przy ulicy Marynarki Polskiej.

Trzy gracje zostały wyrzeźbione w stylu brutalizmu przez lokalnego artystę – Jana Konarskiego ze Słupska. Te trzy postacie symbolizują trzy patronki: piękna, sztuk umysłowych i sztuk pięknych. Stojąc więc przed pomnikiem mamy po lewej Aglaję, Promienną – patronkę piękna, Eufrozynę, Rozumną – patronkę sztuk umysłowych oraz Taleję, Kwitnącą – patronkę sztuk pięknych. Pomnik a właściwie jego aranżacja przy fontannie został zniszczony podczas remontu ulicy Marynarki Polskiej w 2010 roku, nie cieszył się zbytnio sympatią ówczesnych władz miasta i mieszkańców – stąd to przezwisko – “szkieletory”. Postacie z fontanny zachowały się, przeleżały pod płotem Domu Kultury. Na szczęście dzięki staraniom działacza kultury Leszka Krefta, z okazji dziesiątej rocznicy śmierci Jana Konarskiego, samorząd Ustki zadecydował o renowacji Trzech Gracji. W ten sposób pojawił się Pomnik Trzech Gracji.

Obróćmy się teraz plecami do pomnika, lekko po prawej mamy kolejną chatę rybacką, można powiedzieć piękny przykład zabudowy ryglowej tak charakterystycznej dla Ustki.

18. Dom Kapitana Hassego

Tu gdzie w tej chwili stoimy, w pierwszej połowie XIX bylibyśmy na obrzeżach osady u ujścia Słupi. Właśnie tutaj, na parceli odkupionej od kapitana Johanna Fritzlaffa, Peter Hasse wybudował prostokątny, dwukondygnacyjny budynek przykryty dwuspadowym dachem. To co od razu przyciąga wzrok to konstrukcja budynku, konstrukcja szachulcowa, składająca się z belek tworzących szkielet wypełniony tzw. supremą czyli mieszaniną trzciny i gliny.

Peter Hasse był kapitanem, żeglarzem, najprawdopodobniej dość majętnym i znanym wśród lokalnej społeczności. Na jego cześć powstał poemat opiewający jego męstwo w czasie akcji ratunkowej żeglarzy z brytyjskiego żaglowca “Nautilius” w 1825 roku. Ojciec Petara Hasse był również znamienitym kapitanem, właścicielem żaglowca “Julianne Dorothea”, wójtem Ustki i przewodniczącym rady parafialnej. Mieszkał zapewne jeszcze w domu przy tzw. “Zaułku Kapitańskim” – w rejonie dzisiejszego Parku im. Jana Pawła II – gdzie budowali swoje domostwa wszyscy usteccy kapitanowie.

Właśnie ze spadku po śmierci ojca, Peter Hasse zakupił nową posesję i wybudował nowy dom dla swojej rodziny, gdzie zamieszkał ze swoją żoną Eleonorą i synem Martinem.

Dalsze dzieje domu wiążą się z Hugonem Pantenem, który tuż przed II Wojną Światową był właścicielem hotelu Fürst Blücher mieszczącego się w domu Petera Hasse. Obecnie budynek jest siedzibą Centrum Kultury Bałtyckiej. W odrestaurowanych wnętrzach można zobaczyć odkryte w trakcie remontu tajemnicze napisy na belce nad drzwiami wejściowymi: “18 P.H. 04”. Po przeprowadzeniu badań archiwalnych ustalono, że budynek należał właśnie do Petera Hasse.

Chodźmy dalej ulicą Czerwonych Kosynierów do najbliższego skrzyżowania i kolejnego skweru.

19. Skwer Aliny Skibniewskiej

Skwerek u zbiegu ulic Marynarki Polskiej i Czerwonych Kosynierów, w południowej części usteckiej starówki, w 2010 nazwano Skwerem Aliny Skibniewskiej upamiętniając tym samym znaną i lubianą w lokalnej społeczności postać.

Alina Skibniewska była jedną z pierwszych mieszkanek Ustki po zakończeniu II Wojny Światowej. Jeszcze przed wybuchem wojny uzyskała dyplom magistra farmacji na Uniwersytecie Poznańskim. W czasie wojny pracowała w aptekach i w każdej z nich angażowała się działalność konspiracyjną. W czerwcu 1945 roku przybyła do Ustki na parowozie, który jadąc ze Słupska miał sprawdzić stan torów i przejezdność szlaku do nadmorskiej miejscowości. Zadaniem Pani Aliny było przejęcie apteki w Ustce od niemieckiego właściciela i uruchomienie kolportowania leków. Pierwsza apteka znajdowała się przy ulicy Marynarki Polskiej 46, choć wtedy ta ulica została przemianowana z Hitler Strasse na ulicę Stalina. W pierwszych tygodniach po wojnie funkcjonująca apteka stała się ośrodkiem życia społecznego i działania polskiej administracji. Pani Alina angażowała się w organizowanie praktycznie wszystkiego od zera, nie działała wtedy poczta, gazownia, elektrownia, szkoła, sklepy.

W czasie wyjątkowo ciężkiej zimy, na przełomie 1950/1951, podczas epidemii grypy, przy braku leków, z poświęceniem życia pomagała przetrwać mieszkańcom Ustki. Niestety na początku 1951 roku aptekę upaństwowiono a Panią Alinę przymusowo przeniesiono najpierw do Wałcza, potem do Darłowa i Słupska. Pani Alina jednak chciała dalej żyć i pracować w Ustce, wróciła więc po 5 latach i już do emerytury pracowała na miejscu, tu w Ustce, w Garnizonowej Przychodni Specjalistycznej. Wciąż udzielała się w życiu społecznym Ustki, za co otrzymała wyróżnienia państwowe. W pamięci mieszkańców zapisała się jako człowiek wielkiego serca, osoba życzliwa, przyjazna i służąca dobrą radą, zawsze uśmiechnięta.

Na skwerku od zawsze stała jakaś fontanna. Dawno temu, za czasów niemieckich i w latach powojennych, na postumencie jakby z usypanych kamieni, dumnie stały dwie postaci dziecięce, chłopiec i dziewczynka. To byli Jaś i Małgosia, których figurki zaginęły w tajemniczych okolicznościach.

Drugą fontanną w tym miejscu była kompozycja tzw “szkieletorów”, trzech wygiętych w łuk kobiet – Trzech Gracji. Tym razem los potraktował trochę łaskawiej fontannę, bo choć tryskacz nie zachował się, to postaci Trzech Gracji po przeleżeniu pod płotem Domu Kultury trafiły na skwerek przed nim jako nowy pomnik.

Trzecia fontanna na skwerku przy Marynarki Polskiej jest nowoczesną kompozycją. Woda wytryska wprost z chodnika, w nocy strumienie są podświetlane kolorowymi światłami. Mieszkańcy nie darzą tej atrakcji zbytnim sentymentem wspominając poprzednie fontanny. Nie podoba się zarówno forma jak i funkcjonalność nowoczesnej fontanny. Cóż, kwestia gustu i przyzwyczajeń.

Przejdźmy teraz na drugą stronę ulicy Marynarki Polskiej w przesmyk pomiędzy dwoma budynkami do Muzeum Ziemi Usteckiej.

20. Muzeum Ziemi Usteckiej

Wszystko zaczęło się w 1995 roku kiedy Towarzystwo Przyjaciół Ustki zorganizowało wystawę eksponatów o Ustce w Bałtyckiej Galerii Sztuki. Okazało się, że zgromadzono bardzo dużo ciekawych przedmiotów i dokumentów. Pojawiła się więc idea zorganizowania muzeum, w którym wszystkie te ciekawe rzeczy będzie można pokazywać na stałe.

Miasto przekazało działkę w centrum miasta ze starym szachulcowym budynkiem, praktycznie ruiną. Rozbiórka i odbudowa budynku trwała ponad 4 lata. W 2000 roku Muzeum Ziemi Usteckiej zostało otwarte. Nowy budynek, siedziba muzeum, stał się także siedzibą Towarzystwa Przyjaciół Ustki. Po otwarciu w muzeum zorganizowano stałą wystawę regionalną prezentującą eksponaty z XIX i XX wieku, zdjęcia i dokumenty związane z Ustką. Muzeum posiada największą kolekcję modeli jednostek pływających produkowanych przez Stocznię Ustka.

Muzeum niezwykle prężnie działa również w zakresie wystaw czasowych organizując różnego rodzaju ekspozycje tematyczne np. “Modna Ustczanka w PRL” – czyli prezentacja strojów z okresu komunizmu, “Węzły Marynarskie”, “Wystawa strojów plażowych”, “Kolej w miniaturze”. Nigdy nie wiadomo na co się trafi, ale zawsze warto zajrzeć bo organizowane wystawy są bardzo ciekawe.

Ponownie, pomiędzy budynkami przejdźmy na ulicę Portową, która została w 2021 roku całkowicie przebudowana, dzięki czemu nabrała bardziej reprezentacyjnego charakteru. Przebudowa uporządkowała także tą część portu tworząc nowe możliwości do spacerów.

21. Ulica Portowa

Do 2020 roku, ten zakątek Ustki należał raczej do mało reprezentatywnych. Stara ulica Portowa była bowiem bardziej wąską uliczką techniczną, wyłożoną płytami betonowymi, przeciskającą się pomiędzy betonowym murem stoczni a zapleczami budynków przy ulicy Marynarki Polskiej.

W 2020 roku doszło do zakupu części terenu stoczni, dzięki czemu można było rozpocząć remont i poszerzenie ulicy Portowej. Dzięki temu ulica łącząca stację kolejową i nowe centrum komunikacyjne z Bulwarem Portowym nabrała bardziej eleganckiego wyglądu. Prócz nowej nawierzchni, chodników i zieleni miejskiej, doszło do likwidacji betonowego muru odgradzającego miasto od stoczni. W zamian postawiono bardziej ażurową konstrukcję, która umożliwia zaglądnięcie na teren stoczni i sprawdzenie jaki statek czy jego elementy są właśnie budowane.

Podejdźmy kawałek w stronę nabrzeża. Idziemy wzdłuż dawnej stoczni Ustka, ta wielka hala po lewej to jej główne zabudowania. Czas więc najwyższy opowiedzieć coś na temat budowy statków w Ustce.

22. Stocznia Ustka

W Ustce budowano statki od bardzo dawna. Już za czasów Mieszka I, Słowianie zamieszkujące Ziemię Słupską znani byli z biegłej znajomości szkutnictwa. Budowali bezpokładowe łodzie, płaskodenne, o małym zanurzeniu, dostosowanych zarówno do pokonywania przybrzeżnych, zalewowych płycizn jak i rzek. Łodzie te podobno bardzo dobrze sprawowały się zarówno na falach Bałtyku jak i na wodach rzek i jezior.

Najprawdopodobniej i w Ustce, gdy powstała osada przy ujściu Słupi do morza, pojawili się szkutnicy budujący łodzie potrzebne przecież zarówno do rozładunku statków podchodzących do brzegu jak i do przewożenia towaru w górę rzeki, do Słupska. Wiedza jak budować łódź przechodziła z ojca na syna i w ten sposób była pielęgnowana i rozwijana przez kolejne pokolenia.

W tamtych zamierzchłych czasach budowa łodzi wraz z całym oprzyrządowaniem kosztowała bardzo dużo – równowartość kilkunastu nawet wsi.

Wraz z dalszym rozwojem osady u ujścia Słupi musiało rozwijać się także szkutnictwo, choćby dlatego, że statki przybywające z dalekich podróży wymagały czasami napraw. Pomiędzy Ustką a Słupskiem odbywał się transport towarów łodziami w górę i w dół rzeki, gdzieś te łodzie musiały powstać, ktoś je musiał naprawiać. Słupsk przecież posiadał także prawo posiadania łodzi rybackich.

Przypuszczalnie w pierwszej połowie XV w nastąpiło przeniesienie warsztatów szkutniczych ze Słupska do Ustki, na zachodni brzeg Słupi. Od tego czasu szkutnictwo zaistniało oficjalnie w Ustce. Na przełomie XVI i XVII wzrasta liczba cieśli okrętowych zarejestrowanych w Ustce, co oznaczało rozwój warsztatów najprawdopodobniej związany także z większą liczbą statków obsługiwanych przez port w Ustce. Okres rozwoju nie trwa długo. Już w latach trzydziestych XVII następuje spowolnienie wywołane wojną trzydziestoletnią i spadkiem liczby statków zawijających do portu w Ustce. W kolejnych latach wraz z upadkiem portu podupadły także warsztaty szkutnicze. Nie pomogło ożywienie handlu na początku XVIII wieku, w spisach ludności nie figurowali wtedy żadni cieśle i stolarze okrętowi. Dopiero poprawa urządzeń portowych w drugiej połowie XVIII wieku spowodowała, że w usteckiej stoczni rozpoczęła się budowa floty Słupska. Mimo zawirowań wojen napoleońskich, stocznia w Ustce trwała dalej, na lewym brzegu rzeki wykonując najprawdopodobniej doraźne naprawy statków zawijających do portu. Przejęcie miejscowości i portu przez Państwo Pruskie wiązało się z szerszymi pracami naprawczymi portu. Przebudowie uległy nabrzeża rzeki, powstały nowe place ładunkowe, magazyny, budynki portowe. Wyprostowano bieg rzeki w okolicach dzisiejszego mostu drogowego przy stacji kolejowej. W drugiej połowie XIX wieku na mapach portowych plac remontowy znajduje się już po wschodniej stronie Słupi. Budowano tutaj nieduże drewniane kutry rybackie. W 1866 roku zwodowano ostatni szkuner żaglowy, drewniany. Kolejne jednostki wzmacniano już płytami metalowymi. Na początku XIX wieku w stoczni zbudowano dwa statki parowe.

W 1925 roku powstaje w Ustce stocznia Bartsch & Suschke. Stocznia posiada tereny z nabrzeżem w pobliżu mostu kolejowego. Wybudowano dwie drewniane hale, doprowadzono także bocznicę kolejową. Rok po powstaniu zwodowano pierwszą jednostkę zbudowaną w stoczni – mały statek patrolowy “Łabędź” przeznaczony dla Nadzoru Rybołówstwa w Ustce.
W czasie II Wojny Światowej ustecka stocznia remontowała niemieckie u-booty oraz budowała niewielkie trałowce.

Po II wojnie świataowej Morski Instytut Rybacki uruchamia produkcję drewnianych łodzi rybackich w halach po stoczni Bartsch & Suschke. To wtedy pojawia się po raz pierwszy nazwa “Stocznia Ustka” W latach 60-tych drewniane hale starej stoczni zamieniono na nową, większą halę produkcyjną wydziału kadłubowego. W krótkim czasie stocznia stała się zakładem wyspecjalizowanym w dostarczaniu urządzeń okrętowych z aluminium. W latach 60-tych wprowadzono do produkcji łodzie budowane z laminatów. Łodzie te stały się hitem eksportowym, głównie do ZSRR. W latach 70-tych zaczęto budować kutry stalowe. Czasy świetności stoczni przypadały na lata rządów Edwarda Gierka, kiedy to planowano rozbudowę zakładów i zatrudnienie ponad 10 tys. osób przy budowie statków. Do pewnego stopnia stało się to faktem, bo zakład rozbudował się po zachodniej stronie Słupi gdzie powstały hale i budynek biurowy.

Stocznia Ustka dostarczała kutrów do sąsiadującego “przez płot” a właściwie przez rzekę Przedsiębiorstwa Połowów i Usług Rybackich PPiUR „Korab”. Nadal budowano także łodzie ratunkowe, bardzo dobrze zresztą znane i doceniane przez przedsiębiorstwa żeglugowe i połowowe z całego świata.

Wraz z upadkiem komunizmu zaczęły się problemy stoczni. Produkcja była ściśle związana z potrzebami rybołówstwa, a te zaczęło podupadać zarówno w samej Ustce jak i w całym kraju. Zmniejszyło się zapotrzebowanie na kutry i łodzie ratunkowe.

Stocznia Ustka upadła w 2002 roku. W obiektach upadłej stoczni pojawiły się inne, mniejsze firmy, m.in. Stocznia Ustka Sp. Z o.o., która odkupiła dokumentację i prowadziła dalej budowę łodzi ratunkowych z laminatów oraz łodzi rekreacyjnych. W 2007 firma, już jako Alu Stocznia, ogłosiła upadłość i została wystawiona na sprzedaż. Kupiła ją firma JMK ze Szczecina, której większościowym udziałowcem był Jerzy Małek. Biznesmen planował na terenie stoczni, po zachodniej stronie Słupi, pobudować budynki i infrastrukturę związaną z ruchem turystycznym. Ten bowiem kierunek rozwoju miasta wspierał i popierał. Tak też się stało, budynki wybudowane w czasach złotej ery Gierka, zostały zrównane z ziemią.

Najstarsza część Stoczni Ustka, po wschodniej stronie Słupi, zachowała się. W dawnych halach ulokowała się Stocznia Euro-Industry Sp. Z o.o. “Stocznia Ustka” Buduje specjalistyczne jednostki do obsługi ferm łososiowych. Zakupiono do tego celu specjalny pływający suchy dok, który służy do wodowania i podnoszenia jednostek z wody. Prócz tego stocznia buduje także kadłuby statków rybackich, holowników, pchaczy i innych. Ciekawostką jest, że części kadłubów wybudowane w Ustce holuje się potem do Gdyni, gdzie dochodzi do montażu wszystkich części kadłubów.

Od 2014 roku w Ustce istnieje jeszcze jedna stocznia. Zajmuje się produkcją jachtów i łodzi wypoczynkowych. Jest to Stocznia Caravela Boatbuilders, która także wywodzi się wprost z upadłej Stoczni Ustka i segmentu produkcyjnego łodzi ratunkowych z laminatów.

Przejdziemy teraz kawałek nabrzeżem portowym. Wrócimy jeszcze potem do centrum osady, na razie jednak popatrzmy co się dzieje w porcie.

23. Nabrzeże Lęborskie

Z Nabrzeża Lęborskiego rozciąga się najlepszy widok na tylnią część portu w Ustce. W tej części portu działa stocznia, tutaj znajduje się suchy dok. Po drugiej stronie Słupi widoczne są zabudowania dawnego Przedsiębiorstwa Połowów i Usług Rybackich “Korab”, jednego z większych przedsiębiorstw nie tylko zajmujących się połowami ale również przetwórstwem – znane były niegdyś konserwy rybne “Korab”. Obecnie są to budynki Aukcji Rybnej czyli tzw. Lokalne Centrum Pierwszej Sprzedaży Ryb kojrzące rybaków z odbiorcami.

Przed nami, w tzw. Basenie zimowym, do którego niegdyś sprowadzano kutry na zimę, widać suchy dok. Służy on do wodowania i podnoszenia jednostek na ląd. Urządzenie należy do Stoczni Ustka. Ma 60 metrów długości i 24 metry szerokości. Zostało sprowadzone do Ustki w 2015 roku ze Szczecina, ze względu na gabaryty – w dwóch częściach.

Niegdyś na wysokości Nabrzeża Lęborskiego były wędzarnie rybackie, w których wędzono głównie łososia. W latach 20-tych XX wieku na nabrzeże wjeżdżały pociągi towarowe dowożące i odbierające towary ze statków przypływających do Ustki. Po II WŚ powstał tutaj duży zakład przetwórstwa rybnego – Spółdzielnia Rybołówstwa Morskiego “Łosoś” konkurujący ze swoim sąsiadem po drugiej stronie rzeki – z Korabem. “Łosoś” w latach 90-tych XX wieku przeniósł się do Słupskiej Strefy Ekonomicznej. Budynki przetwórni zostały rozebrane a na ich miejscu powstały nowoczesne apartamentowce ciągnące się wzdłuż nabrzeża. Ku pamięci pozostała tylko nazwa Spółdzielni Mieszkaniowej – Łosoś.

24. Nabrzeże Rozewskie
Popatrz teraz na drugi brzeg kanału portowego.

Nabrzeże Rozewskie rozciąga się po zachodniej stronie kanału portowego. Obsługiwało niegdyś Przedsiębiorstwa Połowów i Usług Rybackich “Korab” oraz magazyn spirytusu, dość wysoki, zbudowanych z charakterystycznej czerwonej cegły budynek o półokrągłym dachu.

No dobrze, podejdźmy jeszcze kawałek nabrzeżem a następnie skręćmy w prawo, w uliczkę, którą wrócimy do centrum dawnej osady portowej, go głównej ulicy Marynarki Polskiej.

25. Siedziba firmy Carla Eduarda Geissa
Doszliśmy do skrzyżowania z główną ulicą dawnej Ustki. Na rogu po prawej stronie mamy niegdysiejszą siedzibę firmy, dzisiaj byśmy powiedzieli spedycyjnej, jednego z najzamożniejszych mieszkańców Ustki.

Na południowo-zachodnim rogu ulic Kaszubskiej i Marynarki Polskiej, pod numerem 40, znajduje się budynek, który niegdyś był siedzibą firmy Carla Eduarda Geissa, jednego z największych armatorów i kupców w Ustce. Obecnie budynek jest dość mocno przebudowany, jednak nadal można wyróżnić w fasadzie od ulicy Marynarki Polskiej dwie boczne partie wyższe i środkową niższą, z wysokimi podłużnymi oknami i dachem z lukarnami – małymi okienkami.

W budynku po II Wojnie Światowej była siedziba Zarządu Miasta a potem Urzędu Miejskiego, aż do roku 2004 kiedy to przeniesiono urzędników do dawnego budynku szkoły nieopodal kościoła. Ciekawostką jest fakt odnalezienia podczas remontu w 2011, na strychu, starych flag sygnałowych i flagi ze swastyką. Znalezisko leżało w części od dawien dawna zamkniętej i niedostępnej. Najprawdopodobniej wszystkie flagi stanowiły komplet tzw. kodu flagowego, który zwykle wywieszany był na statkach dla komunikacji w epoce gdy nie było radia. Takie flagi wywieszano także na budynkach związanych z żeglugą – a takim budynkiem niewątpliwie była siedziba firmy Geiss. Możliwe także, że kod flagowy wywieszano w czasie narodowosocjalistycznych uroczystości.

Pójdziemy teraz ulicą Marynarki Polskiej, w kierunku portu i latarni morskiej.

26. Muzeum Piekarnictwa i Cukiernictwa
Po prawej stronie znajduje się niezwykle ciekawe muzeum prowadzone przez rodzinę, która od czasów II wojny światowej prowadzi piekarnię.

Usteckie Muzeum Chleba to jedna z niewielu takich placówek w Polsce. Jego właściciel, Eugeniusz Brzóska, zgromadził na poddaszu rodzinnej piekarni prawdziwe skarby: lodówkę z XIX wieku, 100-letnią gofrownicę i podobnie wiekowy automat do sprzedaży cukierków. Wymienione eksponaty to część kolekcji składającej się z ponad dwóch tysięcy przedmiotów i sprzętów używanych w piekarnictwie.

W muzeum można obejrzeć stare zdjęcia, reklamy, książki o historii piekarnictwa i cukiernictwa, pocztówki, przyprawy a nawet film o historii chleba. W zbiorach znajduje się także wafelnica do wypieku opłatka wigilijnego przez żeglarzy, których wieczór wigilijny zastał na pełnym morzu.

Obok muzeum funkcjonuje piekarnia i cukiernia Pana Eugeniusza i jego syna Adama, gdzie można skosztować wyśmienitych, regionalnych smakołyków piekarskich i cukierniczych.

Obecnie muzeum, piekarnia i cukiernia znajdują się w nowo wybudowanym budynku, nawiązującym stylem do architektury szachulcowej chat rybackich. Niegdyś piekarnia znajdowała się w takim małym budyneczku dobudowanym do drewnianego domu, w którym mieszkała rodzina Brzósków. Dawni mieszkańcy Ustki opowiadają, że na tyłach piekarni była dziura w płocie, przez którą przychodziły do piekarni dzieciaki a Pan Brzóska dawał im ciepłe bułeczki albo ciacho prosto z pieca. Słynne były zwłaszcza paluchy z makiem i tzw. Amerykanki z lukrem lub bez. W nowej siedzibie tradycja została podtrzymana, natomiast nic nie wiadomo o tej dziurze w ogrodzeniu z tyłu piekarni…

Ruszamy dalej w kierunku portu.

27. Poczta - Marynarki Polskiej 47
Znowu po prawej stronie mamy kolejny ciekawy obiekt z czasów jeszcze dawnej Ustki.

Budynek Poczty Polskiej wyróżnia się ładną sześcioosiową fasadą urozmaiconą lekkim ryzalitem, gzymsami i oprawą okien oraz czapkowym dachem. Posiada trzy pietra. Został zbudowany przez Franza Draheima w 1875 r. Pamięta jeszcze czasy dyliżansów pocztowych. Wcześniej, do czasu utworzenia w latach 40. XIX w. poczty konnej, połączenie pocztowe ze Słupskiem realizowano przez wynajętych posłańców. Dyliżanse obsługujące ruch pocztowy między Ustką a Słupskiem od ok. 1840 r. przewoziły również pasażerów. Czas przejazdu wynosił prawie dwie godziny z częstotliwością dwa razy w tygodniu, później codziennie. W 1878 roku, po otwarciu linii kolejowej, dyliżanse zniknęły. W 1906 r. wprowadzono tutaj telefon.

Na początku był to budynek zbudowany z cegły, posiadał w centralnej części, na pierwszym piętrze balkon a drzwi wejściowe były z lewej strony. W trakcie przebudowy, gdzieś na początku lat 80-tych XX wieku, został otynkowany, drzwi przeniesiono do części centralnej a balkon zlikwidowano.

Obok poczty, w małym budyneczku, praktycznie od samego początku znajdowała się piekarnia i cukiernia. Przed II Wojną Światową należała do niejakiego Otto Vanselowa, którego ojciec Hugo Vanselow prowadził hotel “Not zum Hafen”. Po wojnie w małym budyneczku znajdował się sklep z zabawkami.

Podobno gdzieś na zapleczu Poczty, swoją kwaterę, do której zjeżdżał latem, miał Bogdan Łazuka.

28. Kamieniczka z maszkaronami
Kolejna ciekawa kamieniczka znajduje się znowu po prawej stronie naszej trasy.

Na ostrym zakręcie ulicy Marynarki Polskiej stoi szczytem ustawiony niewielkich rozmiarów budynek. Wciśnięty pomiędzy Pocztę a sąsiednią kamienicę przyciąga oczy secesyjnymi zdobieniami fasady. Warto zwrócić wagę na geometryczne zdobienia – kanciate woluty w głowicach pilastrów – to te geometryczne ozdoby po obu stronach fasady budynku tuż przy dachu, górne obramowania okien, oraz płaskorzeźby – twarze, tzw. maszkarony. Ciekawy to przykład wielkich aspiracji właściciela kamieniczki do posiadania obiektu o charakterze miejskiej, poważnej, kamienicy.

29. Marynarki Polskiej 14
Kolejny budynek warty naszej uwagi znajduje się tym razem po lewej stronie ulicy Marynarki Polskiej.

Kamienica pod numerem 14 nie wyróżnia się może jakimiś niesamowitymi detalami architektonicznymi. Muszę jednak o niej wspomnieć z dwóch powodów. Po pierwsze jest to jedna ze starszych budowli przy tej ulicy, pobudowana została bowiem XVIII wieku. Drugą ciekawostką są piwnice, które można zobaczyć dzięki temu, że w kamienicy znajduje się herbaciarnia i winiarnia. Herbaciarnia znajduje się na parterze, winiarnia w piwnicach. Podobno zarówno herbaciarnia jak i winiarnia oferują różnie niesamowite w smaku i wyglądzie napitki a miejsce spożywania dodatkowo dostarcza nowych doświadczeń nie tylko smakowych. Turyści odwiedzający Ustkę polecają to miejsce, więc chyba warto zajrzeć.

30. Dom Rybaka
I kolejny budynek, z którymi wiąże się sporo historii, znajduje się po prawej stronie ulicy. Co prawda stary Dom Rybaka już nie istnieje, ale i z tym nowszym jest wiele historii o których opowiem.

Ta “wspaniała” bryła budynku, podkreślająca wszelkie cechy nowoczesnego budownictwa epoki komunizmu w Polsce, to tak zwany Dom Rybaka. Powstał w latach 70-tych XX wieku na parceli gdzie stał stary hotel – Kurhaus. Dom Rybaka powstał w odpowiedzi na potrzeby noclegowe przedsiębiorstwa Korab. Zawijający do portu w Ustce marynarze potrzebowali miejsc noclegowych do przenocowania na stałym lądzie. Ostatnie piętro było przeznaczone dla marynarzy, niższe piętra przeznaczono dla gości niewielkiego Hotelu Nord. Ten Hotel Nord to było miejsce intensywnej inwigilacji prowadzonej przez SB i co ciekawe przez Wojska Ochrony Pogranicza. Zresztą obydwie służby przez jakiś czas kłóciły się między sobą o informatorów – pracowników. SB wygrała i WOP przekazał swojego informatora pod skrzydła SB. Na siedmiu pracowników hotelu, trzech było tajnymi współpracownikami SB. Jedna z nich – TW Irena – miała za zadanie szczegółowo informować o wszystkich gościach, co robią, gdzie dzwonią, z kim się spotykają. Sporządzane były dokładne notatki gdzie, kto, z kim, dokąd, zbierano przede wszystkim informacje, które można było potem wykorzystać szantażując nimi obiekt inwigilacji. Irena informowała o intymnych spotkaniach gości, o nielegalnych transakcjach zakupu walut, o wyjazdach gości w teren…, wszystko mogło być przydatne. Była też sprawa ginących pieniędzy – opłat za telefony – gromadzonych w specjalnej puszcze. Złodzieja nie wykryto. Inwigilacja gości skończyła się w roku 1980 razem z zamknięciem Hotelu Nord.

Do lat 70-tych XX wieku na tej posesji stał stary budynek hotelu Kurhaus, należący nigdyś do Augusta Rischa, właściciela Hotelu Strand przy usteckiej promenadzie, pięknego budynku szachulcowego. August Risch posiadał zatem dwa hotele. Ten tutaj, przy głównej ulicy, był bardzo reprezentacyjnym obiektem. Szeroka fasada o trzech kondygnacjach posiadała na parterze dwa szerokie okna restauracji, na pierwszym sześć mniejszych i na drugim 10 najmniejszych. Po środku, na parterze, znajdowało się wejście. Nad nim, na dachu, nadbudówka z dumnym napisem “Kurhaus”. Nad wejściem zamontowano szklany, półokrągły parasol ochraniający gości od deszczu. Na chodniku przed hotelem był ogródek restauracyjny z płotem, rozwijanym dachem i zawieszanymi, przeźroczystymi ściankami osłaniającymi od wiatru czy deszczu. Generalnie Kurhaus posiadał wszystko to, co porządny hotel w szanowanej miejscowości letniskowej posiadać powinien.

Po wojnie mieszkańcy Ustki przychodzili do dawnego Kurhausu na potańcówki i ciacho. Sam hotel stał się Domem wypoczynkowym “Hutniczanka” a po utworzeniu przedsiębiorstwa Korab w 1952 został przejęty jako Dom Rybaka. W pewnym okresie na parterze budynku hotelowego znajdowała się Baltona, z której mogli korzystać tylko rybacy i członkowie ich rodzin. Wśród dzieciaków słynne były cukierki Szalupowe z Baltony.

Chodźmy kawałek dalej. Skręcamy w najbliższą przecznicę odchodzącą w lewo, w kierunku kanału portowego i nabrzeża. Podejdziemy do kolejnego ciekawego obiektu związanego z portem i ze służbami ratowniczymi, które zorganizowano dla ratunku ludzi i towarów ze statków tonących w rejonie Ustki.

31. Czerwona Szopa

Charakterystyczny budynek zbudowany z czerwonej cegły to tak zwana “Czerwona Szopa”, dawna brzegowa stacja ratownictwa morskiego zbudowana staraniem Niemieckiego Towarzystwa Rozbitków Morskich. Ratownicy funkcjonowali w Ustce już od 1867 roku stacjonując w dwóch drewnianych bazach po obu stronach kanału portowego. Posiadali specjalny sprzęt do ratowania załóg statków wyrzuconych na mieliznę. Pod koniec XIX wieku drewnianą szopę zastąpiono murowaną “rettungsbudą” z czerwone cegły – stąd też powstała nazwa “czerwonej szopy”. Co ciekawe budynek został ufundowany przez pracowników poczty i telegrafu dla uczczenia 90-tych urodzin cesarza niemieckiego Wilhelma I.

W szopach przechowywane były łodzie, liny, wyrzutnie tych lin, słowem sprzęt ratowniczy, przy pomocy którego niesiono pomoc rozbitkom. Obowiązkowym wyposażeniem był wóz na specjalnych kołach, niegrzęznących w piasku, którym do brzegu morza dowożono sprzęt ratunkowy i łódź.

Na wiadomość o tragedii na morzu, uderzano w dzwon. Ustecka “Czerwona Szopa” dysponowała także stajnią dla konia, którego zaprzęgano do wozu, jeśli do miejsca katastrofy trzeba było dojechać większy kawałek plażą. Łódź czasami wodowano już bezpośrednio w porcie i wypływano kanałem portowym do rozbitków.

Ciekawym urządzeniem była wyrzutnia lin, tzw. Aparat rakietowy, który wozem dostarczano na brzeg morza. Ustawiano cały aparat na brzegu. Do specjalnej rakiety podłączano cienką linkę o długości 700 metrów. Rakietę odpalano w kierunku statku na mieliźnie tak, aby jego załoga mogła przyjąć na pokład linkę i dzięki temu przyciągnąć do siebie grubszą linę z oprzyrządowaniem. Po przytwierdzeniu tej grubszej liny do masztu na statku, wciągano jeszcze grubszą linę, dzięki której można było zacząć przekazywać rozbitków na ląd.

Służba w ratownictwie morskim była ochotnicza, a ochotników rekrutowano spośród nadających się do tego rybaków w porcie.

Podejdźmy dalej na Bulwar Portowy.

32. Bulwar Portowy

Bulwar portowy to obecnie dość ekskluzywna część Ustki, z nowymi budynkami mieszkalnymi, kawiarniami i restauracjami. Remont tej części miasta przeprowadzono w latach 2011-2012 a potem jeszcze w 2013 roku. Po huraganie Ksawery, szalejącym w grudniu 2013 roku, nabrzeże portowe praktycznie przestało istnieć. Nawierzchnia została zerwana i opadła do wody w skutek podmywania brzegów przez nieustająco falujące wody portowe. Należało odremontować dużą część nabrzeża.

W ramach przebudowy i remontu bulwarów wymieniono nawierzchnię, poprawiono warunki cumownicze dla statków na całej długości nabrzeża. Warto zwrócić uwagę na polery – pachołki cumownicze, które odczyszczono i zamontowano na powrót, aby zachować dotychczasowy charakter urządzeń portowych. Również za zgodą konserwatora zabytków pozostawiono fragment torów kolejowych w nawierzchni bulwarów, na pamiątkę bocznicy kolejowej funkcjonującej jeszcze w latach 50-tych, którą do spichlerzy w porcie dowożono ziarno. Zamontowano także nowoczesne oświetlenie ze stylowymi latarniami i przyłączami prądu dla cumujących przy nabrzeżu statków. W ten sposób Ustka otrzymała nowocześnie wyglądający deptak nad kanałem portowym – kolejna atrakcja Ustki, którą należy odwiedzić.

Dawniej te tereny to były zamknięte nabrzeża przedsiębiorstwa Łosoś do których przybijały kutry aby wyładować swoje zdobycze z połowów. Jeszcze wcześniej, przed II Wojną Światową, nabrzeżem wiodły tory, którymi ze stacji docierały wagony do załadunku lub rozładunku. Ustka była wtedy dość znacznym portem i wymiana towarowa wymagała ze statkami wymagała sprawnej obsługi.

Chodźmy zatem dalej, w kierunku widocznej już w oddali latarni morskiej.

33. Główny kanał portowy - rzeka Słupia
Główny kanał portowy to także ujście rzeki Słupi do morza. Warto zatem trochę opowiedzieć o rzece, dzięki której istnieje port w Ustce.

W Ustce rzeka Słupia uchodzi do morza. Od wieków w jej ujściu znajdowała się przystań a przez wiele setek lat rzeka była arterią handlową, po której statki holowano w górę biegu do Słupska. Nie było to łatwe zadanie bowiem Słupia jest rzeką bardzo krętą, meandrującą.

Słupia zaliczana jest do rzek małych, tj. takich, których długość nie przekracza 200 km, obecnie przyjmuje się, że Słupia ma 138 km długości.

Wypływa z torfowisk położonych ok. 200 m npm na Pojezierzu Kaszubskim. W górnym i środkowym biegu rzeka momentami ma charakter górski pokonując głębokimi dolinami pasma moren czołowych i wysoczyzn polodowcowych. W takich miejscach dno doliny jest kamieniste, z głazami i progami, mieliznami i bystrzami podmywającymi brzegi. Mimo wielu przeszkód w korycie rzeki, jest bardzo popularna dla turystyki kajakowej, zarówno tej jednodniowej, na krótszych dystansach jak i dla wielodniowej. Słynna jest zwłaszcza Rynna Sulęczyńska z dużą ilością podwodnych głazów, progów i płycizn wymagających holowania kajaka. W 1964 roku Słupią przepłynął w kajaku Karol Wojtyła.

Na rzece, w początkach XX wieku, pobudowano cztery elektrownie wodne, dzięki dwóm z nich powstały dwa jeziora retencyjne: Konradowo i Krzynia. Trzy elektrownie w pobliżu Słupska tworzą tzw. System Energetyczny Słupi. Wszystkie elektrownie są obecnie zabytkami techniki wartymi odwiedzenia, tym bardziej że ich budowa bardzo często zmieniała także przebieg Słupi oraz krajobraz w ich pobliżu.

Słupia jest rzeką, do której na rozród wpływają Łososie atlantyckie. Tarło odbywa się na jesieni, w miejscach kamienistych i żwirowych, o szybkim prądzie. W czasie wędrówki na tarło łosoś nie odżywia się. Na tarło przypływa do miejsca, w którym się narodził, także wszystkie łososie przybywające na tarliska w Słupi, należą do tutejszego, charakterystycznego dla tej rzeki, stada łososia. Młode łososie pozostają w rzece przez okres od 1 do 5 lat, a potem spływają do morza i powracają tylko na okres tarła. Obecne tarliska łososia to efekt reintrodukcji prowadzonej od 1988 roku.

Na obszarze miasta Ustka, rzeka została wyprostowana i ujęta w pogłębiony kanał żeglowny. Dzięki temu mogły tu wpływać także większe jednostki. Odcinek Słupi od mostów kolejowego i drogowego, obustronnie utwierdzony i pogłębiony, stanowi kanał portowy – obszar portu w Ustce. Dawna nazwa rzeki to Stolp, stąd też stara nazwa Ustki – Stolpesmünde czyli – „ujście Słupi”.

Główny kanał portowy jest obecnie co roku pogłębiany z uwagi na nieustanne nanoszenie rumoszu przez Słupię i spłycanie portu. Przez to, do Ustki nie mogą zawijać większe statki, o większym zanużeniu, a na tym bardzo zależy władzom portu.

34. Panorama portu z Bulwaru portowego
Zanim pójdziemy dalej, opowiem jeszcze co widać po drugiej stronie kanału portowego.

Widok na port z Bulwaru Portowego umożliwia właściwie obserwację całości portu, a przynajmniej większej jego części.

Na lewo od nas, po drugiej stronie głównego kanału portowego, posępny, betonowy budynek to dawny spichlerz. Mniejszy, smukły budyneczek z cegły stojący tuż nad wodą, to tak zwany żurawik, dawniej wspomagający załadunek zboża na statek. W głębi, jeszcze trochę bardziej na lewo widoczny jest pół okrągły dach dawnego magazynu spirytusu.

Jeśli teraz spojrzymy na prawo od spichlerza to w oczy rzuca się długa linia Nabrzeża Darłowskiego z dobrze widocznym budynkiem nowej czerwonej szopy czyli siedziby Brzegowej Stacji Ratowniczej. Dalej w prawo znajduje się Basen Węglowy, w którym obecnie znajduje się marina, stąd tak dużo masztów żaglówek cumujących do pływających pomostów. W drzewach za mariną kryją się zabudowania Baterii Bluchera, które warto zwiedzić a sposób ich ekspozycji jest wielką atrakcją Ustki. Mogę Cię tam poprowadzić jeśli skusisz się na jeszcze jedną wycieczkę po Ustce ze mną.

Obracając się dalej w prawo widzimy na wydmie wieżę radarową systemu wspomagającego ruch statków na odcinku polskiego wybrzeża, poniżej znajduje się Basen Rybacki, w którym cumują działające jeszcze kutry rybackie a przy Nabrzeżu Elbląskim statek ratowniczy Orkan. Miejsce na prawo, gdzie Basen Węglowy i Nowy Basen Rybacki łączą się z głównym kanałem portowym to obrotnica czyli najszersze miejsce w porcie służące do obracania statków.

Oczywiście widoczna doskonale jest kładka nad Słupią, której białe kształty kontrastują z błękitem wody. Przy nabrzeżu po naszej, wschodniej stronie kanału portowego cumują statki wycieczkowe, a gdy popatrzymy jeszcze bardziej na prawo, zobaczymy wieżę latarni morskiej oraz poniżej budynek Kapitanatu Portu Ustka obok których zaczynaliśmy naszą wycieczkę.

Kończymy powoli naszą wycieczkę. Przejdźmy w rejon latarni morskiej do Róży wiatrów, skąd zaczęliśmy spacer.

Zakończenie wycieczki
Wróciliśmy do miejsca startu naszej wycieczki. To już koniec. Bardzo Ci dziękuję za wspólne zwiedzanie Ustki.

Zapraszam na inne spacery po Ustce. Możemy razem ruszyć na molo, tam gdzie stoi pomnik Syrenki, na plażę zachodnią, do wspominanych już Bunkrów Bluchera albo Stawku upiorów. Mogę oprowadzić Cię także po części uzdrowiskowej Ustki, możemy także ruszyć na spacer po najciekawszych budynkach części willowej starego uzdrowiska. Zachęcam do przejrzenia naszego spisu wycieczek po Ustce i wyruszenia razem na poznawanie zakamarków Ustki.

Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję za spacer po osadzie rybackiej i porcie a także za wspólnie spędzony czas. Pamiętaj, że mogę Cię oprowadzić po innych ciekawych miejscach Ustki, wystarczy tylko zajrzeć na stronę nazielonatrawke.pl z wycieczkami i wybrać jedną z tras do ciekawych miejsc w Ustce, wartych odwiedzenia.

Serdecznie zapraszam do wspólnego zwiedzania – Twój przewodnik Genek.

Mapa wycieczki